Warto przeczytać

25 sierpnia 2006

Warto przeczytać. Ciekawy artykuł o mitach użyteczności i funkcjonalności stron www ukazał się na blogu Era Lepszej Sieci http://jabba.pl/bellois/id/9613 . Szkoda jedynie że część komentujących skupiła się na literówkach w treści a nie meritum.


Wiele chałasu o Nic 2

23 sierpnia 2006

Wiele hałasu o nic czyli jak się tworzy „tryndy” – wymyśl nową etykietkę dla rzeczy dawno znanej, upowszechnij to paplając ciągle jakie to odkrywcze i nowe, znajdź wyznawców, a potem zarabiaj, zarabiaj… na iluzji, ktorą stworzyłeś.

Modny ostatnio temat Web 2, po dokładniejszym przyjrzeniu się, to ładne hasło reklamowe, za którym idzie więcej filozoficznych-wodnistych rozważań niż rozwiązań do tego upoważniających. Krzysztof Urbanowicz postawił w swoim wywiadzie http://www.internetstandard.pl/news/98029.html tezy w sumie naciągane. Z jednej strony kwalifikuje do Web 2 wszystkie serwisy, jak leci, powstałe po 2004 r.- a czemu nie 2000 albo 2002? Skąd ta cezura czasowa? Z drugiej twierdzi ze „internauci stali się społecznością a nie publicznością” – i to jest jednym z wyznaczników Web 2? i akurat zachciało im się zmienić przyzwyczajenia w 2004 roku? wierzyć się jakoś nie chce. Na dokładkę, autor klasyfikuje wszystkie blogi, in corpore, do Web 2, nawet te powstałe przed 10 laty – więc może ten Web 2 powstał wtedy kiedy blogi a nie teraz?

Wyciągam jeden wniosek z tego wywiadu – znowu odkrywamy Amerykę, ino etykieta ładniejsza. Bo skoro wszystko, co jest wyznacznikiem, lub ma niby nim być, tegoż Web2 w zakresie technologi, jest dawno znane, to pozostaje tylko hasło i dorobiona filozofia. Filozofia zresztą bardzo chwytliwa w sensie również biznesowym – z jednej strony tworzymy wizję, tego nowego weba, a z drugiej oferujemy te niby nowości na sprzedaż, po lepszej cenie naturalnie. Wymyślamy trend i zarabiamy na pozorach, ktore ludzie kupują. Czysto biznesowe zagranie podbudowane szumną filozofią. Czekam aż ktoś wymyśli Web 3 dla stron z ruchomym menu i web 15 jak na stronie jest co najmniej 15 ikonek ruchomych.

Jedni sprawdzają zawartość, a inni wierzą etykietce. To drugie pomaga czasem sprzedać mało chodliwy towar.

PS bardzo odważny i czujny Anonim napisał dziś, 30.11.2006 r., komentarz taki – a ja tez anonimowo :-> boze czlowieku, halasu a nie chalasu!!! Którego zresztą nie zamierzam, z racji anonimowości, puszczać. Czujny, ze slownikiem w ręku, nie zauważył, że skoro kpię sobie, to może zamierzenie i tak po polskiemu określam całe to zamieszanie, boć z hałasem ono ma niewiele wspólnego. Najbardziej dziwi mnie ta ANONIMOWOŚĆ odważna.


linki – inspiracje

21 sierpnia 2006

Tektura wielowarstwowa moze być wdzięcznym tematem inspiracji dizajnerskich http://www.designboom.com/cardboard3.html

Konkurs Elektroluxa dla młodych, kreatywnych dizajnerów http://www.electrolux.com/designlab/ czasu niestety niewiele, ale jest cykliczny.

Przydatna pomoc w dobieraniu koloru na stronę www, w końcu nie każdy jest grafikiem – http://colorblender.com/

Zaprojektuj swojego VW garbusa, jeżeli go masz naturalnie. Ciekawa pomoc przy liftingu sylwetki tego kultowego samochodziku http://www.volkswarenhaus.de/bugselecta.htm

Coś dla poszukujących inspiracji dla własnego hobby http://www.yahodeville.com/ – przejdź do zakładki „torebki” w menu

Ciekawy przykład brazylijskiego dizajnu http://www.misprintedtype.com/v3/about.php

Pomysł na biznes w sieci nietypowo http://www.onethousandpaintings.com/home/


Tendencje w logo

9 sierpnia 2006

Zapytano mnie ostatnio o tendencje w projektowaniu logo, jakie trendy aktualnie panują. Po czasie troszeczkę, a i przy okazji paru lektur historycznych, zaświtała mi dziwna myśl o kole historii. Zaczynaliśmy tę zabawę z „logo” kilka tysięcy lat temu od znakowania własności – znakowanie bydła. Potem etap cechowania naszej pracy – znaki kamieniarskich cechów. Poprzez proste znaki rodowe doszliśmy do herbów, a sygnatury producenta przemieniły się w znaki firmowe. Logiczny ciąg rozwoju. A teraz spójrzmy na formę przekazu tych znaków – początki to maksymalna prostota znaku, kombinacja kilku prostych kresek. Musiały być jednak różne od „konkurencji”, by nie popełnić pomyłki. Bez tekstu, sam czysty znak graficzny. Wraz z postępem i zmianami funkcji znak bogacieje wizualnie i zaczyna „opowiadać”, vide herby szlacheckie. Przekształcając się w znak firmowy, na początku industrializacji, nadal opowiada, choć posługuje się w tym opowiadaniu także słowem. I wreszcie dochodzimy do dnia dzisiejszego – znak upraszcza się, minimalizuje formę graficzną. Zataczamy koło. Od znaku wypalanego na bydle do znaku „nike” jest bliżej niż do bezpośrednich jego przodków. Różnice, i to ogromną, widać za to w rozbudowaniu otoczki samego znaku, choćby powstaniu standaryzacji znaku i jej dynamicznym rozwoju. To co niegdyś dawało się stosować łatwo, z racji zasięgu czy ograniczonej ilości pól eksploatacji, teraz rośnie jak na drożdzach wraz z kolejnymi dostępnymi mediami. Aby zamknąć koło historii, w obrazowaniu znaku i jego formie graficznej, potrzebny jest już tylko jeden mały krok – odrzucenie logotypów. Pewnie nie nastąpi, choć… Potrzeba do tego także analfabetyzmu, jako pretekstu do takiego odrzucenia. Skoro jednak pierwsze znaki musiały pełnić rolę informacyjną dla analfabetów… to skąd upraszczanie obecne, w dobie edukacji powszechnej? Przewrotnie, z podobnych pobudek, z przekazu jednym znakiem informacji trudnych do wyrażenia, a czasem zrozumienia, przez odbiorcę. Kto czyta połacie idei jakimi kierują się firmy? niewielu. Kondensacja przekazu w znaku nie wymagającym „czytania” po prostu dociera do nas bez wysiłku. O to samo zapewne szło dawnym hodowcom bydła, zdanym na przekaz przez znak z racji własnego i cudzego analfabetyzmu.


9 sierpnia 2006
logo
Tagi:

komentarze 2

Herb-logo

2 sierpnia 2006

Połączenie herb-logo jest raczej mało spotykane wśród znaków firmowych. Na ogół, jeśli się pojawia, to u firm z bardzo długą tradycją, mających swe początki w wieku XIX. Ta rzadkość występowania, w wypadku znaków biznesowych, ma swoje uzasadnienia w skojarzeniach odwołujących się do przeszłości. Chętnie za to bywa wykorzystywane przez organizacje i uczelnie, instytucje edukacyjne. To nawiązanie symboliką i charakterystycznym kształtem tarczy pozwala im przekazać takie cechy jak tradycja, ciągłość, stabilność, związanie z regionem lub miastem, w którym działają. Taka symbolika tworzy więź i wzbudza zaufanie. Stąd też wykorzystywani,e przez te instytucje, istniejących herbów miast i regionów w powiązaniu z logotypem, lub tworzenie nowych, jednak w zgodzie z zasadami heraldyki. Dla biznesu, działającego tu i teraz, takie odwołanie mogłoby być atrakcyjne, jako podkreślenie jednej z cech – tradycji. Byłoby użyteczne gdyby dało się powiązać z nowoczesnością, dynamiką, ekspansywnością, nowatorstwem itp. cechami i skojarzeniami jakich oczekuje i jakie promuje nowoczesna firma. Problem w tym, że nie daje się to bezboleśnie łączyć. Priorytety stawiane przekazowi ,poprzez znak firmowy, są odwrotnie uszeregowane co w efekcie spycha przekaz o tradycji i powiązaniu z regionem na plan dalszy. Skoro więc nie jest to priorytet to łatwiej zaakcentować te cechy mimochodem wykorzystując np.odwołanie do figury heraldycznej, umożliwiającej duży stopień modyfikacji, niż zamkniętej całości, jaką jest herb. Przeszkodą bywa także wielość elementów składowych, zawartych na tarczy herbowej. Nowoczesne znaki charakteryzuje maksymalizacja przekazu przy minimum skomplikowania formy. Minimum formy – maximum treści.

Herbowe nawiązania w logo to duże utrudnienie, tak w fazie koncepcyjnej, jak projektowej. Znajomość podstawowych zasad, jakimi kieruje się heraldyka, znajomość jej symboliki w warstwie koloru, tynktury, jak i figur, zwanych godłami. Sztywność zasad kształtu i podziału tarczy, nastręcza wystarczających problemów wielu projektantom by nie palili się do takiego tematu. Zainteresowanym polecam szerszy materiał na temat elementów składowych herbów, w serwisie bezuprzedzeń.pl, http://www.bezuprzedzen.pl/heraldyka/elementy1.html autorstwa Aleksandra M. Kuźmina. Ciekawostką jest to, jak pisze autor, iż polskie tarcze herbowe, na tle europejskim, od początku wyróżniają się odrębnością wynikającą z lekceważenia reguł tyczących ich kształtu. Stąd krok do dziwnych kształtów owych tarcz. Tę akurat nie najlepszą cechę kontynuuje niestety wiele współcześnie stworzonych herbów. Na ogół podkreślających bardziej fantazję twórcy niż owe reguły.

Próby wpisania się w tak sztywny kanon są ogromnie trudne i niekoniecznie właściwe, a i problematyczne skojarzeniowo w efekcie końcowym, stąd rzadkość takiego obrazowania w znakach firmowych Jak zwykle jednak zawsze znajdą się wyjątki, niestety na ogół potwierdzające nieprzystawalność herbu i obrazu współczesnej, dynamicznej i innowacyjnej firmy. A jak owa nieprzystawalność wygląda w praktyce?

Przykład

Na początek małe ćwiczenie wyobraźni: W mieście Kłodzku, posiadającym herb o długiej tradycji, jest firma wodociągowa „Wodociągi kłodzkie”. Jak podkreślić powiązanie firmy o tak specyficznym polu działania z miastem? Można nazwą, co akurat wykorzystano, można jakimś elementem charakteryzującym owo miasto, a można też, za zgodą władz, użyć herbu miejskiego jako wyróżnika, w czystej postaci. Jest też wyjście czwarte, w sytuacji niemożności użycia herbu właściwego, czyli taka jego modyfikacja by herbem był, odniesienia pozostały, a nie nastręczał jednocześnie problemu wymaganej zgody rajców miejskich. Dość karkołomne przyznam zadanie. Bo jak pogodzić tradycję miasta z rurą? Jak rurę uznać i zobrazować jako herbową figurę? Osobiście nie podjąłbym się takowej woltyżerki, świadom marnego efektu końcowego rodzącego skojarzenia nie najlepsze. Ktoś się jednak podjął i powstał taki oto herb-logo firmy Wodociągi kłodzkie

Wodociągi Kłodzkie

Dla uzmyslowienia fantazji tworcy warto przywołać właściwy herb Kłodzka

Herb KłodzkaProszę zwrócić uwagę na charakterystyczny i nietypowy wśród polskich herbów miejskich kształt tarczy. Ciekawe, że ten kształt tarczy ma też herb Sztokholmu..

Osobną sprawą jest wielorakość pomysłów na użycie herbu bez oglądania się na zgodę rady miejskiej za pomocą przekształceń kształtu tarczy i godła. To samo a nie to samo. Problem ten ma wiele miast próbujących zarządzać „własną marką” – herbem miejskim. Skoro już o herbie Kłodzku mowa, poniżej 3 przykłady jego modyfikacji

Klodzko herb 1 Klodzko herb 3herb Klodzko 3

Co kto woli i jak się komu widzi..