Formula 1

27 listopada 2017

Formuła 1 zmienia jednak logo. Co prawda stare jest mocno zakodowane, to i sporo protestów przy okazji, ale…

stary znak F1

Projekt  studio Carter Wong, 1994 r.

Argumenty nowego właściciela Liberty Media, by logo zmienić, są dość istotne.  Sean Bratches, jeden z dyrektorów F1,  decyzję zmiany logo tłumaczy jego niską użytecznością w materiałach i na gadżetach.

„Dotychczasowe logo jest trudne do wyszycia ze względu na zygzak z prawej strony”

„[…] negatywna przestrzeń tworząca „jedynkę” nie była rozpoznawalna w erze cyfrowej.”

No i najważniejsze:

„Liberty Media nie chce, aby Formuła 1 była łączona z Bernie Ecclestonem i stąd te zmiany”

Nowa wersja znaku została ujawniona po zakończeniu Grand Prix Abu Dhabi.

nowe logo F1

Projekt  Richard Turley z zespołem agencji Wieden + Kennedy London.

Hamilton podsumował krótko:
Stary logotyp był ikoną naszego sportu, nowy nie jest.”

I pozamiatane.

Źródła:
http://www.swiatwyscigow.pl/f1/f1-news/
https://sportowefakty.wp.pl/formula-1/
http://eurosport.interia.pl/f1/

Formula 1 unveils new identity by Wieden + Kennedy London

 


Waratah – totalne brandowanie

8 listopada 2017

Budowanie identyfikacji wizualnej dużego obszaru terytorialnego – miasta, metropolii, województwa, stanu czy państwa – jest skomplikowane i obciążone sporą dozą chęci ogarnięcia wszystkich składowych jednym rozwiązaniem. Zunifikowaniem wszystkich procedur i oznaczeniem wszystkich jednostek jednym znakiem.

I tu wchodzimy na dość śliską ścieżkę. O ile bowiem zmiana oznakowania (logo) urzędów i agend, zajmujących się szeroko pojętą sferą usług podstawowych dla ludności, np. urzędy terytorialne, transport, zakłady oczyszczania itp., jest w miarę prosta i, oprócz oporu samych zainteresowanych, mało wyłapywalna dla odbiorców. Z reguły są to bowiem znaki (stare) znane, ale nie tworzące z sobą więzi emocjonalnej odbiorców, co najwyżej są to krótkie reakcje emocjonalne na określone ściśle zdarzenia z bezpośredniego kontaktu. O tyle sfera szeroko pojętej kultury sprawia duży problem, związany z ich znakami, na ogół bardzo charakterystycznymi i jednoznacznie kojarzonymi z instytucją, na ogół o ugruntowanej renomie, także poza samym obszarem swego działania, renomie czasem wręcz światowej. I, co najważniejsze, znakami odbieranymi bardzo emocjonalnie. Każda zatem zmiana w tym obszarze, ujednolicenie, przypisanie im jednego wspólnego znaku, wiąże się ze stratą ich zindywidualizowanej pozycji, wepchnięcie w zbiór co prawda jednolity, ale mało lub wcale rozróżniający, a co za tym idzie z emocjonalnym sprzeciwem odbiorców. Zmiana taka jest, z punktu widzenia narzucającego, przyznajmy, dość kusząca, bo sugerująca możliwość zagarnięcia tej już istniejącej renomy i więzi emocjonalnej dla nowego, jednolitego dla wszystkich, logo. Niestety jest to mylne przeświadczenie. Nie mamy tu bowiem do czynienia z dość powszechną obecnie zmianą jednego zindywidualizowanego znaku na inny, równie zindywidualizowany, cały czas mówiący o tej właśnie, i tylko tej a nie innej, instytucji.

O ile takie jednolite oznakowanie, jednym znakiem, mogło by się powieść w wypadku bardzo małego obszaru, z jedną tylko instytucją kultury i na dodatek znaną li tylko lokalnie, to nie ma prawa się powieść przy obszarze większym, kilku, czy kilkunastu instytucjach i przy ich renomie wykraczającej poza sam obszar działania. A jednak takie próby są podejmowane ze skutkiem niestety przewidywalnym.

Jakiś czas temu australijski stan Nowa Południowa Walia (New South Wales > NSW) zafundował sobie nowy znak, zwany Waratah. Waratah (Telopea speciosissima) to endemiczny krzew o pięknych kwiatach, występujący jedynie w Nowe Południowej Walii. Obrandowanie nowym znakiem objęło wszystkie agendy rządowe i instytucje sektora publicznego.

Waratah, New South Wales logo

Rząd stanowy postanowił jednak rozszerzyć to obrandowanie także na instytucje kulturalne. W połowie roku rozporządzeniem poinformowano najbardziej znane stanowe instytucje kultury o konieczności zmiany oznakowania placówek, z własnego na logo Waratah, które miało być „jedyną tożsamością marki” wykorzystywaną na wszystkich polach komunikacji, w tym w reklamie i na oznakowaniach. Dotyczyło to m.in. Opery w Sydney, Taronga Zoo, Sydney Olympic Park, Galerii Sztuki, Muzeum Australii, Barangaroo, Biblioteki, Królewskiego Ogród Botaniczny, Centennial Parklands i innych.

znaki własne instytucji kulturalnych

Zdaniem rządu Nowej Południowej Walii (New South Wales > NSW) konieczne jest „zapewnienie spójności w komunikacji sektora publicznego i poprawę uznawania projektów rządowych NSW”. W sumie wszystkie wyglądały by tak.

NSW Barangaroo logo

Wywołało to naturalnie spore zamieszanie i szukanie możliwości obejścia zarządzenia, zwolnienia z konieczności przebrandowania. Rząd łaskawie uznał, że istnieje inna możliwość a mianowicie dołączenie znaku NSW Waratah do już istniejącego znaku. Przy czym Waratah musi stać pierwszy i być znacząco większy. Poniżej przykład takiego współwystępowania znaków z „The NSW Government Brand Guidelines”.

NSW logo przykład co-brandingu

Posługując się pokazanymi wcześniej znakami powinno to wyglądać mniej więcej tak.

przykładowy co-branding

Ta propozycja przypomina, niestety, nasze ministerialne dwuznaki. Tak źle, a tak niedobrze.

Mówiąc szczerze cała ta koncepcja „pchania się na afisz”, jest, moim zdaniem, chyba nie do końca przemyślana przez urzędników NSW. Rozumiem chęć pokazania w co wkładamy pieniądzem, co jest „nasze”, przez nas finansowane, choć to „nasze” to jednak nie prywatna kasa a budżet, na który składają się obywatele nie rząd. Jest przecież wiele innych, mniej spektakularnych, sposobów by ten swój udział zaznaczyć.

Efekt był do przewidzenia, instytucje zjednoczyły się w walce z narzuconym rebrandingiem. W konsekwencji rząd stanowy ugiął się stwierdzając „W tych okolicznościach zaproponowaliśmy instytucjom kulturalnym możliwość ubiegania się o zwolnienia z korzystania z marki Waratah”, „Rząd NSW przyznał zwolnienia kilku organizacjom, które złożyły wnioski”. Oczywiście zwolnienia nie są automatyczne, mogą być przyznawane przez podkomitet gabinetu premiera NSW tylko na indywidualne wystąpienia instytucji. A co za tym idzie aby je dostać trzeba trochę czasu stracić, na robotę papierkową.

I po co było robić to zamieszanie?

Źródła:
The NSW Government Brand Guidelines –  https://www.advertising.nsw.gov.au/assets/strategic-communications/NSW-Government-Brand-Guidelines.pdf
Michael Koziol, Sydney Morning Herald:
http://www.smh.com.au/nsw/like-an-episode-of-utopia-cultural-icons-caught-in-dramatic-rebranding-exercise-by-nsw-government-20170920-gyl02o.html
http://www.smh.com.au/nsw/gladys-berejiklian-agrees-to-exempt-cultural-icons-from-orwellian-logo-directive-20171019-gz4ea7.html


logo lecia

14 października 2017

Jest taka specyficzna grupa znaków okazjonalnych, jubileuszowych, robionych z okazji iluś tam lecia miasta. Wydawać by się mogło, że z takiej nobliwej okazji włodarze miast postarają się o coś ekstra. Nic z tego.

Wrzucając na Facebooku nowe, konkursowe, logo 600 lat Łomży napisałem tak: „mam takie wrażenie, że te set lecia miast nie mają coś szczęścia, albo włodarze je, po prostu, olewają cichcem, po taniochu”. Stwierdzenie podtrzymuję, a co by nie być gołosłownym zrobiłem małe iskanie internetu, w powyższym temacie. Wyszło co wyszło, co możecie zobaczyć niżej. Szału nie ma, jak i na ogół nie ma też tego, co ładnie opisała Agnieszka Muzyk, zastępca prezydenta Łomży, pisząc o znaku 600 lecia miasta – „zwycięski projekt najbardziej cechuje się oryginalnością, czytelnością przekazu oraz funkcjonalnością”.

znaki z okazji lecia miast
Jak się tak dobrze zastanowić, o co chodziło twórcom w prezentowanych wyżej znakach, a i włodarzom miast, to wychodzi ewidentny brak pomysłu na siebie, w większości wypadków, brak refleksji nad tymi leciami historii miasta. Czasem przeziera zwykła zabawa tematem i dizajnerskie zadęcie, bez odniesień, za to hiper nowocześnie.

Niestety, czeka nas jeszcze sporo takich logo leć miast.


kto właścicielem znaku?

15 czerwca 2017

Regulaminy konkursów potrafią zaskoczyć, zawartymi w nich zapisami. Najnowszy przykład mam przed nosem, to regulamin konkursu na logo transportu publicznego w Warszawie. Przyjrzyjmy się co w nim zapisano.

㤠1.
Organizator: Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie
Partner: Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej „

To warto zapamiętać – organizatorem jest ZTM a partnerem STGU, ale czytajmy dalej.

㤠2.
Cel konkursu
Obecnie w przestrzeni miejskiej funkcjonuje wiele różnych znaków graficznych związanych z transportem  zbiorowym. Równolegle funkcjonują trzy logotypy samego Zarządu Transportu Miejskiego, używany jest również symbol promocyjny miasta „Zakochaj się w Warszawie komunikacyjnej”. Wyeksponowany jest też herb Warszawy oraz logotypy spółek świadczących usługi na rzecz miasta. Istnieje zatem potrzeba ujednolicenia oznakowania.  Logotyp  powinien w sposób jednoznaczny identyfikować usługi transportowe organizowane przez m.st. Warszawę, a także całą komunikację miejską jak i poszczególne środki transportu publicznego, tworzące krajobraz miejski.”

Fakt występowania wielości znaków na środkach miejskiej komunikacji nie podlega dyskusji, a ich różnice stylistyczne widać poniżej, choć to tylko część znaków.

znaki komunikacji miejskiej w Warszawie

Wspólne ich występowanie rodzi chaos informacyjny, co także nie podlega dyskusji.

Ale tu nasuwają się pytania – czy ma to być jeden znak (sygnet) ze zmiennym logotypem dla wielu podmiotów? Czy może ma to być zestaw znaków jednolitych stylistycznie? A może, skoro użyto terminu „logotyp” chodzi o dodanie wszystkim znakom jednolitego kroju pisma i jego ustawienia? OK, czepiam się, w końcu to mało istotne, można poczekać co wyjdzie z konkursu i wybrać sobie jeden z wariantów. Jedźmy dalej, do znacznie ciekawszego zapisu.

㤠8
Prawa autorskie
2. Zwycięzca konkursu zobowiązuje się do przeniesienia na Stowarzyszenie  Twórców  Grafiki Użytkowej autorskich praw  majątkowych do opracowanego logotypu.   

Czyli, że jak? Organizator (ZTM) wykłada kasę a Partnerem (STGU) przejmuje należne mu prawa? O co tu chodzi? STGU kupi, za nie swoje fundusze, i odsprzeda ZTM-owi, który te fundusze wyłożył? A może STGU, jako właściciel praw do znaku/identyfikacji, będzie udzielała licencji ZTM na korzystanie ze znaku, zarządzała nim, za, ma się rozumieć, stosowną gratyfikacją? Mam nadzieję, że STGU zechce wyjaśnić ten dziwny zapis w regulaminie.

I jeszcze drobiazg, w tymże § 8 punkcie 2 następuje wyliczenie pól eksploatacji z ciekawym podpunktem.

„Przeniesienie autorskich  praw  majątkowych  następuje po wypłaceniu wynagrodzenia o którym mowa w pkt. 6, z chwilą podpisania przez strony protokołu  odbioru prac oraz umowy, bez ograniczeń co do terytorium, czasu, liczby egzemplarzy, w zakresie poniższych pól eksploatacji :

i) opracowanie w szczególności polegające na przeróbce, zmianie, wykorzystaniu części, przemontowaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami.”

Dlaczego wytłuściłem część tego podpunktu? Bo to nie są pola eksploatacji a autorskie prawa osobiste Twórcy, niezbywalne. Dokładnie taki sam zapis tego podpunktu jest we wzorcowej umowie, umieszczonej w tymże regulaminie, patrz umowa §3 Przeniesienie autorskich praw majątkowych pkt 1. Mamy zresztą w tej umowie więcej masła maślanego na ten temat, bo kolejny punkt 2 mówi o przeniesieniu na Zamawiającego wyłącznego prawa wykonywania zależnych praw autorskich, by w punkcie 6 raz jeszcze to ująć w innej formie, bezterminowej zgody Autora na dokonywanie opracowań, zmian, przeróbek i adaptacji. A do kompletu mamy jeszcze pkt 7 powielający sens pkt 2.

A tak na marginesie, ciekaw jestem, w tym kontekście konkursu, dalszych losów znaku Metra, który jest powiązany, zdaje się, prawami z całą identyfikacją tegoż metra i podjęty niegdyś pomysł zmiany tego znaku padł po przejrzeniu umowy z Twórcą znaku.

 


3 x P + Z

29 maja 2017

3 x P + Z, czyli promowanie polskiego projektowania znaków. II Ogólnopolska Wystawa Znaków Graficznych, trzeba to wyraźnie powiedzieć, robi dobrą robotę. Nawet bardzo dobrą i to nie tylko w kraju, ale może przede wszystkim poza jego granicami. A cała zasługa zaledwie dwóch osób – Patryka Hardzieja i Rene Wawrzkiewicza. Wydana z tej okazji przez wydawnictwo Karakter książka, z kompletem znaków prezentowanych na II OWZG otrzymała wyróżnienie w konkursie na Najpiękniejszą Książkę Roku 2016. Można? Można. Chapeau bas Panowie.

Wystawa odwiedziła już:

2015 r.

II OWZG Gdynia

2016 r.
II OWZG Warszawa

II OWZG Wrocław

II OWZG Cieszyn

II OWZG Kielce

II OWZG Kraków i Tarnów

II OWZG Wilno / Litwa

2017 r.

II OWZG Kowno / Litwa

II OWZG Zielona Góra

II OWZG Bratysława / Słowacja

I najnowsza wystawa, w Berlinie.

IIOWZG Berlin / Niemcy

Na  berlińskiej wystawie zaprezentowano wybrane projekty z I i II Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych. Między innymi pokazano, co mnie bardzo cieszy, moje dwa projekty – godło z projektu Orli Dom i znak Kolinstal.

godło z projektu Orli Dom w Berlinie

znak Kolinstal w Berliniefot. Patryk Hardziej

Przy okazji pokazano także pierwszy tom dokumentacji projektu Orli Dom.

1 tom dokumentacji projektu Orli Dom w Berlinie fot. Patryk Hardziej

Wystawie towarzyszy 132 stronicowa publikacja, do nabycia przez stronę  www.symboltologo.com.

katalog wystawy w Berliniefot. Agencja Transparent


kondomowe logo

24 maja 2017

Czeska firma Primeros, produkująca od 108 lat kondomy, przeszła rebrading. Autorem bardzo udanego logotypu i opakowań jest znany czeski projektant Tomáš Brousil.

Primeros nowe logo

Primeros opakowania

Trzeba przyznać, że przeskok, jaki nastąpił w estetyce opakowań, jest ogromny, zaskakujący i bardzo wpisujący się w obecne trendy.

Więcej na font.cz i czechdesign,cz


kameralne błędy operowe

22 maja 2017

Warszawska Opera Kameralna zaprezentowała na Facebooku swoje nowe logo. Poprzedni znak, autorstwa Ewy Natkaniec wyglądał tak, jak poniżej.
stare logo WOK

Pisałem o tym znaku, a także kilku innych operowych, w tekście „wielkie O” (2013 r.). Dobry design zaprezentowała także Opera w Saint Etienne (2015 r.). W tym roku pokazałem dobry przykład projektowania „Göteborgsoperan”.  Ale widać nie wszyscy projektanci śledzą co na świecie się dzieje, a szkoda.

Nowe  logo Warszawskiej Opery Kameralnej prezentuje się tak.

nowe logo Warszawskiej Opery Kameralnej

Szokujący skok do tyłu. WOK przy prezentacji na Facebooku poszedł na całość, publikując także wszystkie dotychczasowe dokonania twórcy logo. I przyznam, nie wiem czy ma ten pean usprawiedliwić/wytłumaczyć tę produkcję, czy to  w ramach wynagrodzenia takie peany. A miód leje się wartką strugą i nie wiadomo miód to czy wazelina.

” TWÓRCĄ NOWEGO LOGO WOK jest dr Robert Manowski, Rektor Wyższej Szkoły Artystycznej w Warszawie. Wyższa Szkoła Artystyczna w Warszawie.
Grafik, projektant, animator filmowy, twórca identyfikacji wizualnych i filmów wideo. Założyciel i Rektor Wyższej Szkoły Artystycznej, w której prowadzi zajęcia z animacji i montażu w pracowni obrazu multimedialnego.

Studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem prof. Jerzego Tchórzewskiego i uzyskał dyplom w pracowni ilustracji prof. Janusza Stannego. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu uzupełniał wykształcenie w zakresie promocji kultury.

Jeszcze przed rozpoczęciem studiów na wydziale grafiki pracował w Studio Miniatur Filmowych i w firmie animacji Hanna Barbera, gdzie poznał tajniki animacji klasycznej, które obecnie łączy z animacją komputerową i fotografią poklatkową. Naukę rysunku animowanego zawdzięcza takim artystom jak Witold Giersz i Leszek Gałysz. Doświadczenia z tego okresu zostały wzbogacone o przygodę z fotografią poklatkową i animacją nonkamerową.

Jest autorem wielu telewizyjnych opraw graficznych i identyfikacji wizualnych, między innymi: Canal+, TVN, TVP, MTV, Wizja TV, powstających w kraju i za granicą. Zdobywca dwóch prestiżowych międzynarodowych nagród w dziedzinie muzealnictwa MUSE Award 2015 za filmy rekonstrukcje dla Muzeum w Treblince oraz dla projektu Faras 3D za produkcję stereoskopową dla Muzeum Narodowego w Warszawie.”  www.facebook.com/Warszawska.Opera.Kameralna

Można by to spuentować krótko – a na logo WOK poległ.

W CV autora, na stronie robertmanowski.blogspot.com czytam taki pasus::

„Budując identyfikacje wizualne Robert Manowski zestawia proste znaki i figury w awangardowe kompozycje o określonej kolorystyce. Ta uniwersalna estetyka jest dobrze odbierana przez współczesnego odbiorcę, który czuje się zmęczony nadmiarem efektów wizualnych i kreacji, jakie pojawiają się dzięki zastosowaniu nowoczesnego sprzętu wizualnego w mediach.”

Dzieło proste, awangardowe kompozycyjnie, uniwersalna estetyka…. Tak awangardowe i uniwersalne, że postanowiłem się nad nim pochylić czysto technicznie. A przyznam jest się nad czym pochylać, bo oprócz estetyki z, niestety, zamierzchłych projektowo czasów, sam nie wiem jak odległych, może początków komputeryzacji, z uwagi na użyty Times New Roman, i to początków mało profesjonalnych zaznaczmy, mamy kilka innych pasztetów. Jeden z kolegów określił to w miarę delikatnie: Ogólna konstrukcja sugeruje kompozycję symetryczną, czemu skutecznie zaprzecza przegadana i zwichnięta typografia.”. Pomijając stylistykę mamy w tym znaku najzwyklejsze szkolne błędy, co postaram się pokazać.

Błąd podstawowy – trzymanie się małych liter z dużą na początku każdego słowa nazwy (2 wersy). Można i tak, choć  to sprawia kłopot w takim trzywersowym ustawieniu, właśnie z racji wystających dużych liter.  Tym bardziej, jeśli przekombinujemy środkowy wers pseudo kapitalikami. Autor kombinował jak z tego wybrnąć  i poległ na całej linii.

Opera Kameralna 1

4 linie bazowe w logotypie i 6 wysokości litery. Jeżeli przyjmiemy jako bazowy rozmiar najmniejszej części logotypu, tzn. „arszawska”, jako  36 pkt, to otrzymujemy następujące wysokości litery w pozostałych składowych: „W” –  50 pkt, „arszawska”  – 36 pkt, „O” – 138 pkt, „PERA” – 88 pkt, „K” – 59 pkt, „ameralna” –  51 pkt.

Mówiąc szczerze nie bardzo wiem po co to całe cudowanie. Choć właściwie chyba wiem – autor wywalił duże „O”, wers „Opera” wizualnie odjechał w lewo od osi pionowej. Kombinowanie z dwoma pozostałymi wersami miało, jak mniemam,  zrównoważyć to wielkie „O” wizualnie,  w stosunku do osi pionowej. Ale światła nie dały się zrównoważyć.

Opera Kameralna 2

Światła międzyliterowe we wszystkich wersach logotypu wskazują na zwykłe wklepanie nazwy z klawiatury, na przykład w słowie „OPERA” mamy dwie skrajne pary źle ustawione – za ciasne „OP” i dziurawe „RA”. Źle ustawione są także światła międzywersowe. Dodanie pod słowem „Kameralna” dwóch linii poziomych to kolejny patent  ratunkowy, na dodatek źle ustawiony, zbyt blisko, i właściwie zupełnie zbędny.

Mamy zatem zachwiane proporcje i nie trzymający się układ dwóch elementów, z dolnym elementem wizualnie odjeżdżającym w prawo.

Opera Kameralna 4a Opera Kameralna 4

Efektem, tego cudaczenia z wielkościami liter, jest także konieczność (?!) wcięcia się z „W” w sygnet, a właściwie nie tyle sygnet co kolejną zbędną linię, która tuszuje nieco zbyt wiele przestrzeni nad pierwszym wersem (to po co powiększano W?).

Opera Kameralna 3

Najdziwniejsze zaś jest to, że logotyp ustawiony w 3 wersy, ale jedną wysokością litery, broni się dużo lepiej niż ta kombinacja i nawet duże litery na początku słów nie sprawiają problemu.

 

Opera Kameralna zmiana

Ale można było to również zrobić wersalikami i tą samą szerokością wersów,  wyakcentowując przy okazji słowo „Opera”, jak niżej.

Opera Kameralna zmiana

Nie czepiam się tu ozdóbkowych wcięć na końcach tych dodanych linii poziomych, bo to w sumie przy całości pryszcz, detal, najmniej istotny szczegół. Spójrzmy jednak na zmniejszenie znaku – górny szerokość 150 px, poniżej 50 px.

Opera kameralna 150 px

Opera kameralna 50 px

Niewiele z tego znaku zostaje. Z wprowadzoną, przeze mnie, do znaku zmianą zapisu, przy zmniejszeniu do 50 px, lepiej broni się układ wersalikowy. Choć to nadal będzie mało spójne, wymagało by kolejnej zmiany, w rysunku elementu graficznego, nad logotypem. Po prostu trzeba by zmienić właściwie cały znak, krój i element graficzny.

Opera Kameralna zmiana 50px

 Jakby dla podkreślenia nijakości znaku pojawił się, adekwatny do niego stylistycznie, plakat WOK, na noc muzeów.

WOK plakat

Dzieło proste, awangardowe kompozycyjnie, uniwersalna estetyka….

PS. zapraszam również do poczytania dyskusji z autorem, na moim fanpejdżu Facebookowym, zapowiadał  się interesujący serial, niestety nie jestem w jego ekstralidze. Polecam także uwadze obronę znaku na profilu autora, na Facebooku.

 


Wadowic miód i dziegieć

13 maja 2017

Nowa identyfikacja Wadowic zbiera, i słusznie, same pochwały. Bo też trzeba przyznać, że jest to kolejny dobrze skrojony garnitur identyfikacji wizualnej. Dodajmy obejmujący wszystkie podmioty zależne od miasta, zatem potraktowany całościowo a nie wyrywkowo. Ogromnym plusem jest także powiązanie prac nad poprawieniem herbu z pracami nad identyfikacją wizualną.

Portal Marketing Miejsca ocenia to tak:

„Wadowice, wzorem Słupska, nie tworzą logo miasta, a upraszczają herb. Nowy trend w identyfikacji wizualnej miast? Estetyczna, minimalistyczna, nowoczesna, wpisująca się w tradycję i historię miasta – to nowa identyfikacja miasta Wadowice. Władze samorządowe zamiast tworzyć nowe logo, z którym zazwyczaj bardzo trudno utożsamiać się mieszkańcom, postanowiły odświeżyć, uprościć i dostosować do współczesnych wymogów i poczucia estetyki herb miasta.”

Branding Monitor z kolei pisze taką laurkę:

„Nareszcie doczekaliśmy się kolejnego dobrego przeprojektowania na polu samorządowym. I to w mieście, po którym w ostatnim czasie raczej bym się tego nie spodziewał. Wadowice, dwa razy organizujące kompletnie nieudane konkursy, w końcu postanowiły jednak powierzyć pracę nad swoją identyfikacją profesjonalistom. Jak widać była to decyzja bardzo dobra.”

I dalej:

„Wadowice mają nowe logo, wykonane przez kogoś, kto zna się na rzeczy! Szok i niedowierzanie. Jak to się stało, że po takim zapatrzeniu się w konkursy władze miasta potrafiły dość niespodziewanie podjąć zdecydowanie lepszą decyzję? Cud? Cóż… w przypadku papieskiego miasta taka możliwość jest wielce prawdopodobna. Jakby jednak nie było, bardzo cieszę się, że tym razem o nowym wadowickim znaku mogłem napisać naprawdę wiele dobrego. „

Nie są to odosobnione głosy, zachwyty czytam także w komentarzach na różnych forach. Zatem popatrzmy co zrobiło Studio Otwarte we współpracy ze specjalistką od heraldyki dr. Barbarą Widłak.

Herb został oczyszczony z dodatków i doprowadzony do poprawnej formy heraldycznej.

herby Wadowic przed i po zmianie

Uproszczona wersja herbu będzie z kolei wykorzystywana w identyfikacji wizualnej miasta.

identyfikacja Wadowic

Wadowice papeteria

Wadowice oznakowanie samochodu

Więcej obrazków znajdziecie na Branding Monitor .

Patrząc na cały projekt trzeba przyznać, że jest za co chwalić jego twórców i władze miasta By jednak nie było za słodko, w tej beczce miodu, dodam malutką łyżkę dziegciu. A jest nią tzw. logo promocyjne.

nowe logo Wadowic

Wadowiceonline.pl wyjaśniają to tak:

„Dla upamiętnienia najsłynniejszego Wadowiczanina – Karola Wojtyły, symbolowi miasta będą towarzyszyć skrzyżowane klucze ułożone na kształt kluczy Piotrowych. Żeby nie mieszać symboliki miejskiej i kościelnej, klucze zostały umieszczone obok tarczy herbu, a nie za nią. W tej formie symbol będzie używany z dewizą „Tu wszystko się zaczyna”, nawiązującą do słów papieża podczas pobytu w Wadowicach w 1999 roku.”

Przepraszam, ale dla mnie to jest dziwadło. O łączeniu dwóch różnych znaków, w jeden zespół, pisałem już w książce „Wizerunek miasta – co jak, dlaczego”, na przykładzie tzw. „identyfikatora herbowego” Warszawy.

„Najczęściej jednak dublowanie znaków miejskich spotkać można na tzw. paskach sponsorskich, np. na plakatach, gdzie pojawiają się jednocześnie herb i logo promocyjne miasta, tak, jak gdyby były to dwa różne podmioty patronujące / sponsorujące, a nie jeden i ten sam.

Wniosek: Funkcje znaków miejskich muszą być nie tylko rozdzielone, ale i precyzyjnie określone obszary ich występowania, a także konsekwentne ich stosowanie, w zgodzie z tym podziałem funkcji.”

W wersji wadowickiej wygląda to niestety nie najlepiej. Stworzono bowiem tzw. „logo promocyjne” z dwu znaków heraldycznej prowieniencji. Mamy zatem uproszczony herb miasta a obok klucze papieskie (zatem odniesienie do godła heraldycznego innego państwa).

herb Wadowic i klucze papieskie

Jak by mało było, tego heraldycznego dwuznaku, po nim dodano logotyp i tu pojawia się wizualny zgrzyt – z racji barwności herbu z jednej strony, a wprowadzeniem jasnej szarości do kluczy i logotypu z drugiej. Pojawia się bowiem wizualny podział znaku na dwie odrębne części: herb + „logo miasta” (tak można to odczytać). Przy czym ten drugi człon (logo) tworzą klucze papieskie i logotyp, z nazwą miasta. Osobną sprawą jest kwestia zapamiętania tych dwu części, herb wychodzi tu obronną ręką w przeciwieństwie do drugiej części, zbyt jasnej i uciekającej w tło.

Herb, w takim układzie wydaje się równie sensownie dostawiony, jak na stronach niektórych ministerstw upychanie godła państwowego razem ze znakiem owego ministerstwa. Rozumiem przemożną chęć podkreślenia papieskości, rozumiem, że połączenie herbu miasta i kluczy za nim było zabiegiem nieprawidłowym, ale, moim zdaniem, taka kombinacja dwóch znaków również jest nieprawidłowa. Wiem, jest z tym duży problem i przyznam nie widzę tu dobrego rozwiązania, co nie znaczy, że to, co zaprojektowano powinno być w takiej formie stosowane.

Aby jednak zakończyć optymistycznie – mam nadzieję, że rzeczywiście ta kolejna (po Słupsku) i dużo szersza identyfikacja miasta stworzy nowy trend w projektowaniu identyfikacji wizualnych miast, a tym samym logoza odejdzie w niepamięć. Pozostaje tylko życzyć miasto determinacji, we wprowadzaniu całego opracowania w życie.

PS dla  tych, którzy uważają, że przy tak dobrym opracowaniu takich drobiazgów nie należy wyciągać, pragnę uświadomić, że: 1/ zawsze można coś zrobić lepiej, wiedząc co się nie udało; 2/ to drobiazgi w sumie budują wizualność miasta, więc warto je dopieścić. Jeśli jednak uważacie, że nie mam racji to chętnie podyskutuję, próbujcie przekonać, argumentami.

Źródła: Marketing Miejsca , Branding Monitor, Wadowiceonline.pl


Radio krzyczy

24 kwietnia 2017

Poznańskie Radio Merkury zmieniło nazwę i logo. Czas rzeczywiście najwyższy, bo stare wyglądało siermiężnie.

logo Radia Merkury

Zmienili „Radio Merkury”na „Radio Poznań”, ale jak by nie do końca chcą się chyba z tym Poznaniem w nazwie utożsamiać, jak by wskazywali, że może tam dodadzą jaką inną miejscowość za chwilę, bo to ino dodatek a najważniejsze ma się rozumieć jest RADIO. I aż dziw, że wersalikami go nie trzepnęli a tylko wytłuścili. Wisi więc sobie ten cieniutki Poznań na końcu jak myszka pod miotłą, bo i co się pchać do równego traktowania, jak wiadomo, Radio rządzi.

logo Radia Poznań

Dziwne to, przyznam, rozróżnienie wagi dwu wyrazów w nazwie i to na korzyść tego, który akurat mógłby być, bez szkody, właśnie mniej rzucającym się w oczy. „Radio” krzyczy, a „Poznań” cieniutko, cichutko mamrocze.

W sygnecie niby równość, niby P jest i niby R jest, za jednym zamachem, ale wiadomo, jak to w małżeństwie, takie mruganie okiem „sam Pan wisz” kto równiejszy, a jak nie wisz, to strzałka pokazuje gdzie do parteru schody. No i ten gradiencik, de mode i najzupełniej zbędny.

W jednej z dyskusji, na temat znaku, wyczytałem, że starą nazwę skracano do członu Merkury (na antenie Merkurego, słucham Merkurego itp). Nową nazwę trudno będzie skracać do jednego słowa, będzie albo niezrozumiała (słucham Poznania? miasta?), albo niedookreślona (radio? jakie?). Pewnie wyjdzie, że dla odróżnienia trzeba skrótem, aliści ten znów może wskazać na manowce bo RP już Rzeczpospolita zabukowała. Zostaje ino RiP.


symbol doskonałości i nieskończoności…

8 kwietnia 2017

Harmonia, siła, prostota – obwieszczają Wirtualne media prezentując nowe logo PMPG Polskie Media SA dodając – nowoczesne i pełne znaczeń.
Autorką nowego logo jest Dominika Szczechowicz, dyrektor artystyczna Grupy PMPG.

nowe logo PMPG Polskie Media

„Nowe logo PMPG Polskie Media jest wpisane w prostokąt, znak graficzny przypomina tarczę z dwoma okręgami – białym i czerwonym, okalającymi czerwony środek. Okrąg nawiązuje do symboliki enso  (jap. okrąg), który w buddyzmie zen symbolizuje oświecenie, siłę i zachowanie równowagi. Skoncentrowane kręgi w zen symbolizują najwyższy stopień oświecenia, harmonię wszystkich sił duchowych. W symbolice europejskiej koło i okrąg również pojawiają się traktowane jako symbole doskonałości i nieskończoności.” wirtualnemedia.pl

Niby ok, tyle, że enso „raczej powinno być malowane przez ludzką rękę niż budowane jako matematyczny poprawny okrąg”. Ale to w sumie detal. 

„Jesteśmy spółką nowoczesną, otwartą na najnowsze trendy, także w wymiarze symboli i grafiki. Sięgamy po inspiracje do kultury, która zbudowała bodaj najbogatszy język znaczeń, a która, zachowując szacunek dla tradycji, stanowi dziś jedno z centrów nowoczesnego świata” – mówi Michał Maciej Lisiecki, prezes i twórca PMPG.  wirtualnemedia.pl    

I prawie się nabrałem, gdyby nie pamięć. Prawie bym uwierzył, w tę skomplikowaną, ukrytą symbolikę enso, gdyby nie sensō (po japońsku 戦 争  znaczy wojna) na horyzoncie, w postaci znaku Target Corporation. To piąte co do wielkości amerykańskie przedsiębiorstwo handlu detalicznego, założone w 1902 roku. Spółka jest notowana na nowojorskiej giełdzie.

Target Corporation logo Target Corporation logo

No i które czyje?

sygnety PMPG i Target

I tak z oświecenia oraz symbolu doskonałości lądujemy w plagiacie.

Źródło: wirtualnemedia.pl, www.media.pmpg.pl, corporate.target.com, wikipedia.org, satanorium.pl