Łódź sprząta

4 kwietnia 2016

Łódź sprząta bałagan reklamowy i bardzo dobrze. Prezydent miasta Hanna Zdanowska tak anonsuje projekt na Facebooku:

„Tak, pozbędziemy się z centrum szpecących reklam, lawet i tandetnych potykaczy. Projekt kodeksu reklamowego jest już gotowy”

Projekt kodeksu reklamowego Łodzi wygląda w skrócie tak.

projekt kodeksu reklamowego w Łodziprojekt kodeksu reklamowego w Łodziprojekt kodeksu reklamowego w Łodziprojekt kodeksu reklamowego w Łodziprojekt kodeksu reklamowego w Łodziprojekt kodeksu reklamowego w Łodzi

W większym formacie znajdziecie te plansze na stronie www.facebook.com/hannazdanowska/photos

Ciekawe czy inne miasta pójdą za przykładem Łodzi i podejmą wyzwanie, z unormowaniem zasad reklamy w mieście. Szczególnie te dużo mniejsze miejscowości.

Mnie dziwi w tym opracowaniu tylko jeden mały drobiazg – czemu opracowanie robione przez Urząd  Miasta Łodzi sygnowane jest znakiem promocyjnym, zamiast herbem miasta. Mam nadzieję, że jednak, mimo tego znaczka promocyjnego, nie będą to li tylko działania kończące się na opracowaniu a konsekwentne wdrażanie, monitorowanie i reagowanie, bez jakichkolwiek wyjątków szczególnych.


broń brzydkich!

30 marca 2014

Francuska kampania reklamowa w obronie uciskanych, przez UE, brzydkich owoców i warzyw. Projekt studio Grapheine dla Intermarché.

plakaty kampanii w obronie brzydkich warzyw i owoców

Więcej fotek na grapheine.com


koński problem

9 września 2013

Szykuje się draka, logo-końska, między Tatrzańskim Parkiem Narodowym a fundacjąVIVA. Fundacja sprokurowała była bowiem bilboard, w obronie koni, co i raz zajeżdzanych przez górali, wożących turystów po TPN. No i jest zadyma, a będzie większa.

Akcja, w obronie koni, jak najbardziej słuszna, tyle, że VIVA przerobiła przy okazji logo TPN, zaprojektowane przez Studio Bakalie. Sugerując tym samym wyłączną odpowiedzialność TPN za całą tę sytuację końsko-przewozową

Logo Tatrzańskiego Parku Narodowego

Logo Tatrzańskiego Parku Narodowego

Anty logo zamiast kozicy ma konia, padłego, z kopytami ku niebiosom.

anty logo TPN

Bilbord akcji, z koniem w logo, zawisł w Zakopanem i na reakcję nie trzeba było długo czekać.

TPN kontra VIVA

„Nie jestem obrońcą fiakrów, ale to są metody nieuczciwe, wprowadzające w błąd – mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Wspólne oceny dokonywane przez organizację i przez nas powinny być jedyną drogą ku lepszemu, a nie wywieszanie plakatów, które mają reklamować konflikt, a nie próbę jego rozwiązania – dodaje.”

Szykuje się zatem proces. Jego efekt może być ciekawy, dla kolejnych, tego typu, działań przeróbkowych w celu  zdyskredytowania właściciela znaku.


pomarańczowo

10 czerwca 2013

Kolejny raz Gość na moim blogu – Violetta Rymszewicz, z artykułem o kolorach, ze szczególny uwzględnieniem jednego.

Violetta Rymszewicz jest trenerem, doradcą i konsultantem z zakresu HRM Strategicznego. Projektuje i wdraża Systemy Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Instytucjach Publicznych. Specjalizuje się w przygotowywaniu i przeprowadzaniu rekrutacji pracowników instytucji Unii Europejskiej.

I jeszcze małe wyjaśnienie dlaczego autorka pyta akurat portal natemat.pl o kolor pomarańczowy, w jego layoucie. Tekst ukazał się pierwotnie właśnie na tym portalu, a dzięki życzliwej zgodzie Autorki mogę go przedrukować tutaj. Upraszam jednak, by nie traktować tego tekstu jako prostej ściągi do łatwego zastosowania.

***

Violetta Rymszewicz
Dlaczego na:temat jest pomarańczowe?

Czy wiesz, że użycie koloru podnosi poziom zaangażowania w nauce o 40%; skuteczność uczenia się z 55 do 78% i rozumienia przekazu o 73%? To, oczywiście, nie są jedyne zalety użycia koloru. Z badań wynika, że kolorowe reklamy czyta się o ponad 40% częściej niż czarno / białe. Kolory podnoszą rozpoznawalność marek i pomagają sprzedawać produkty. Wykorzystane w nauczaniu nie tylko uatrakcyjniają tekst, również podnoszą poziom skupienia i zrozumienia treści.

Kolor ma moc

Symbolika i sposób percepcji koloru zależą od:

  1. Kultury. Dla Muzułmanów kolor zielony oznacza niebo. Zieleń jest symbolem szczęścia w Stanach i Irlandii. Dla Katolików niebo to kolor niebieski. W Europie biel to niewinność i czystość. W Chinach biały to kolor… żałoby.
  2. Religii. W mitach Celtyckich Bóg jest kojarzony z zielenią. W katolicyzmie boska barwą jest biel. Katolickie szaty liturgiczne wykorzystują symbolikę koloru, by podkreślić władzę i siłę oddziaływania religii.

Z upływem lat kulturowe powiązania koloru obrosły w ukryte znaczenia i symbole. Naszą podatność na oddziaływanie koloru wykorzystuje marketing, reklama, edukacja, medycyna i Internet.

Sterowniki reakcji

Amerykańska firma Kissmetrics przeprowadziła ciekawe badania. „Jak kolory wpływają na nasze decyzje, wizerunki firm, popularność produktów, odbiór tekstu i przekazów internetowych?”

Okazuje się, że wybór koloru logo, bloga, strony internetowej, CV i portfolio w sieci powinien być starannie przemyślany i przygotowany. Każdy z wykorzystanych kolorów ma określone działanie i można przewidzieć efekty, jakie wywoła.

Na przykład:
Kolor czarny
kolor czarny
Kolor zielony
kolor zielony
Kolor niebieski
kolor niebieski
Kolor pomarańczowy
kolor pomarańczowy

Praktycznie

Zróbmy małe doświadczenie. Poniżej zobaczycie dwa okna z identycznym komunikatem. Okna różnią się jedynie kolorem przycisku „Get started now”. Prośba brzmi – wybierz, który kolor bardziej zachęca do klikania …

test przycisków

W prostym doświadczeniu (eksperyment przeprowadziła amerykańska firma HubSpot) badacze starali się przewidzieć reakcje internautów na kolor. Założenia przy wyborze barw były następujące:

„Zielony kojarzy się z naturalnością i środowiskiem. Odnosi się do codziennych zachowań. Kojarzy się z bezpiecznym przechodzeniem po pasach. Zieleń oznacza – bezpieczeństwo i spokój. Jest komunikatem – idź i skorzystaj.”

„Czerwony kojarzy się z ekscytacją, pasją, krwią i ostrzeżeniem. Łatwo wpada w oko, trudno go nie zauważyć. Jest komunikatem – zastanów się i zaczekaj.”

Na podstawie czysto intuicyjnych reakcji na kolor sądzono, że popularniejszy będzie zielony, jako bardziej przyjazny i łagodniejszy. Wyniki zaskakują nie tylko autorów – 21% więcej Internautów wybierało kolor czerwony. Okazuje się, że reakcje na kolor w sieci rządzą się nieco innymi prawami niż poza nią:

  1. Dobór kolorów na stronie, blogu, CV lub portfolio internetowym może mieć wpływ nie tylko na ruch na stronie również na pozytywny lub negatywny odbiór przekazu.
  2. Zastanawiający jest fakt, że opierając się tylko na teorii i poradach speców od reklam internetowych polecanym kolorem byłby zielony.
  3. Okazuje się, że w sieci lepiej sprawdzają się kolory „żywe”, zachęcające do działania i wchodzenia w interakcję.

Generatory lików

Rozważania nad powiązaniem pomiędzy wpływem koloru na osobowość i nasze reakcje nie są niczym nowym. Prekursorem podejścia był szwajcarski psychoterapeuta prof. Max LUSCHER. Z badań profesora wynika, najkrócej mówiąc, że użycie określonych barw pozwala nie tylko opisać typ osobowości, również przewidzieć skutki oddziaływania kolorem. Efekty jego badań, w tym słynny „Test kolorów” nadal jest wykorzystywany w rekrutacjach, marketingu, reklamie, edukacji i oczywiście – projektowaniu stron internetowych. Dla przykładu, jeśli przyjrzeć się oddziaływaniu koloru pomarańczowego, pozornie zaskakujący wybór, nabiera sensu i głębszego uzasadnienia. Pomarańczowy jest ekstrawertyczny, przyjazny, towarzyski, wygadany, pogodny i optymistyczny. Zachęca do dyskusji i interakcji między ludźmi. Jest wolnym ryzykantem, niespecjalnie liczącym się z normami i zasadami. Zawsze w ruchu. Zmienny i niespokojny.

Pomarańczowy ma też wady. Musi uważać, by ekstrawertyzm nie przerodził się w ekshibicjonizm; towarzyskość w powierzchowność, a otwartość na interakcje i łatwość podejmowania sporów w łatwe głoszenie opinii „z szansą na tysiące lików”.

Zamiast zakończenia – Dlaczego na:temat jest pomarańczowe?

Podobne pytanie dziennikarze New Yorker’a zadali Markowi ZURKERBERGOWI – „Dlaczego Facebook jest niebieski?” Odpowiedź rozczaruje wszystkich, którzy spodziewali się naukowych analiz. Mark ZUCKERBERG przyznał, że … jest daltonistą i nie rozpoznaje kolorów czerwonego i zielonego.

Przyznam, że i mnie to pytanie nie daje spokoju – „Droga Redakcjo, drodzy Czytelnicy – Waszym zdaniem – Dlaczego na:temat jest pomarańczowe?”

Do poczytania:
· Kolor a osobowość. Test kolorów
· Tom Traynor: How Colors Color Your Brand Image.
· Teoria koloru.

***

Dopiszędwa zdania, na marginesie powyższego artykułu.

Warto pamiętać, że oddziaływanie koloru może ulec radykalnej zmianie przy zastosowaniu zbyt dużych jego powierzchni. Jak każdy przesyt, tak i zbyt duża ilość koloru, zamiast zachęcać do interakcji zniechęci. Wszystko zatem musi być wyważone, tak ilość koloru, jak i miejsce jego występowania. No i jeszcze jeden element, na pewno wart uwagi – symbolika koloru nie jest stała i raz na zawsze ustalona, podlega zmianom i dopisywaniu nowych znaczeń, czego przykładów mamy w przeszłości aż nadto.


chęcanie na bal

11 stycznia 2013

Chęcanie. dobrze czytacie. Bo nijak nie wiem czy to, co przedstawię, to zachęcanie czy zniechęcanie. Myślałem że nic mnie już nie zaskoczy, a tym bardziej w temacie reklamowania balu, ale „życie przerosło kabaret”,  jak rzekł był klasyk.

Bal to jak wiadomo zabawa. balanga, potańcówa z popijawą. Może być, jak najbardziej, w szczytnym celu, aliści nadal jest to zabawa, a nie umartwianie, martyrologia i stypa. Zatem reklamowanie, tejże zabawy, jak należało by oczekiwać, powinno być sympatyczne, wesołe, zachęcające itp. itp. Powinno. Jest już jednak wyjątek, czyli reklama balangi, w szczytnym celu, w  anturażu cierpiętniczym z narodowym przytupem, martyrologicznie obmurowanym. Kto zainteresowany może kliknąć na obrazek i zaryzykować przejście sita rejestracji.

bal niepokornych

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…”
Adam Mickiewicz Dziady. Część II

Strach się bać, przepraszam, bawić, bez włosienicy.


11 stycznia 2013
design reklama
Tagi:

komentarze 2

Bez logo…

16 września 2012

i innego obrandowania naturalnie, to pomysł UE na walkę z palaczami tytoniu, uzasadniany troską o zdrowie tychże. Tak sobie czytam o tej trosce, za moje naturalnie, jako palacza papierosów pieniądze, coraz większe, i myślę że może mają rację…. No bo zdrowie przede wszystkim.

Ale, jak już tak troskliwie dbamy to po co się ograniczać, zadbajmy kompleksowo. Proponowałbym po kolei zakaz brandingu i reklamy leków, bo lekomania, no i można by, przy okazji,koniecznie, zakazać tych co pomagają na jedno a szkodzą na drugie. Zakaz brandingu alkoholi, koniecznie, bo wątroba etc. Zakaz wszelkiego brandingu producenta na pojazdach, bo wypadki drogowe i spaliny z metalami ciężkimi. Dalej, zakaz brandowania urządzeń elektronicznych, takich jak telefony, komputery, monitory, bo emitują fale i szkodzą naszej głowie, pewnie dlatego tylu bezmyślnych. To na początek. Potem akcję zdrowotną można rozszerzyć, na kolejne grupy towarów zagrażających zdrowiu.

A co do, na razie, zakazu brandowania paczek papierosów, to mówiąc szczerze przypomina mi się podobny durny zakaz reklamowania piwa, z wyjątkiem bezalkoholowego. No i piwa nie było w reklamach, poza naturalnie bezlkoholowym, które dziwnym trafem postanowiły produkować wszystkie browary. Wiem sytuacja niby nieco inna, ale od czegóż kreatywne głowy? Sam już wpadłem jak można to rozwiązać – kształtem opakowania, patentując oczywiście kolejny genialny kształt, znany od wieków, jak Apple. Jakby ktoś był zainteresowany moim ,to chętnie służę danymi do przelewu i dalszymi szczegółami.

A tak na marginesie ciekaw jestem, skoro przywołałem jabcoka, jak by sobie poradziła firma na rynku mając zakaz jakiegokolwiek brandowania wyrobu, nawet tylko logo o wielkości główki szpilki, jak wszystkie inne firmy z branży. No jak? Może dodawali by kosztele, antonówki, kortlandy, jonagoldy czy papierówki, jako bonus, do odgryzienia wiadomego fragmentu na miejscu. Można by przy okazji selekcjonować tych o niewłaściwym zgryzie.

Wiarę w moc zakazów i nakazów  już przerabialiśmy, z wiadomym skutkiem. Eh, dziwnie mi ta UE zaczyna przypominać moją młodość. Wtedy też wymyślaczy/dbaczy było na pęczki, dzięki czemu solidarnie przeszliśmy w zupełnie inny zestaw wymyślaczy/dbaczy. Opakowanie było ładne, brand podobno ekstra, to wzięliśmy w ciemno. A teraz zawartość nam się dziwnie zgadza, z tą co już mieliśmy i była kiepska. To po co było kupować?


wrześniowa wyliczanka cz.3

6 października 2011

Kolejna, trzecia i ostatnia część remanentu z września.

23. Bill Gardner pisze o Saulu Bassie, interesujące spojrzenie

Saul Bass

24. Piotr VaGla Waglowski i sfragistyczne fascynacje, warto poczytać

25. Złudzenia optyczne, czyli co jest a co nam się zdaje że jest. Co prawda staroć nieco wyszukany przy okazji, ale ciekawy.

kampania reklamowa La Diario

Kampania z roku 2007 przygotowana dla gazety La Diario pod hasłem: „Rzeczywistość jest skomplikowana. Aby zrozumieć, musisz mieć dystans. La Diario niezależny dziennik”. Autorem jest agencja JWT, Montevideo.

26. Human Rights – zwycięzca wybrany

zwycięskie logo Human Rights
chociaż  logo Mariusza Oźmińskiego miało szanse na sukces, było w top 10

27. Plemnikowa kampania w Poznaniu, dobry plemnik pożyje 🙂

28. Szymona Wanatowicza Subiektywne spojrzenie na Dobry Wzór 2011. Warto poczytać

29. Dolny Śląsk – mają co wybrali 🙂 to nie jest znak ani dobry ani  łatwy do zapamiętania, bardziej zlepek clipartów niż logo  i będzie sprawiał kłopoty nie tylko odbiorcom, ale i aplikującym go.

A tak przy okazji mam jeszcze małe pytanie – co się stało z hasłem przewodnim tego konkursu „tajemniczy Dolny Śląsk”, bo w znaku tajemniczości za grosz, chyba że chodziło o szybko, łatwo i przyjemnie zgarnięcie na czas funduszy z UE. O konkursie pisałem w lipcu.

30. Nowe Asian Art Museum, postawili na głowie, ale z głową 🙂 http://www.designtagebuch.de/asian-art-museum-mit-neuem-corporate-design/

nowe logo Asian Art Museum

31. Gmina Mszana kandydatem na logo-kicz roku. Pomijam oczywistą wtórność pomysłu na M, obstukanego od Algidy po Mazowsze, a nawet jeszcze szerzej.

nowe logo gminy Mszana

autor Artur Łajczak, grafik komputerowy i student architektury i urbanistyki z Bielska-Białej, mówi tak „Przedstawiłem około 10 propozycji loga. Władze gminy chciały, by znajdował się w nim dzwonek z herbu” – no i dzwonek jest jak drut, ostatni dzwonek do pomyślunku dla władz gminy co, po co i do czego.

32. Kolejny pomysł bez pomysłu – znak marki  Gospodarki Polskiej.

znak marki Polska Gospodarka

Tak sobie to oglądam i wychodzi mi że ktoś się pobawił w komórki do wynajęcia. Logo Gospodarki Polskiej przedstawia ludzi (ponoć),  których zdaniem Pawlaka „charakteryzuje spryt, zaradność, ale także czupurność” – czyli nic innego jak nie przemysł a tania siła robocza, tylko ten atut raczej mamy już za sobą i Chin nie przebijemy.  Logo może też skojarzyć się z kształtem pytajnika wypełnionego komórkami, przyznam że nijak mi zrozumieć komunikat czy symbolikę zapytania.  O co zapytania? A jak już te ludziki mają być niektóre bez nóżek, to rozumiem myślimy z troską o niepełnosprawnych? Trochę to przypomina też z kształtu klucz francuski co już jest komunikatem wyraźniejszym, czyżby twórca miał na myśli inżynierię zasobami ludzkimi na zasadzie dokręcania śruby?

Jeszcze jest to, pomysł na markę, na etapie koncepcji a już p. Kiszluk ogłosił na FB Twórców Marki, tak jak by markę tworzyło się z dnia na dzień, ot tak sobie napisawszy parę mądrych zdań.  Ale…  „Wizualizację przygotowały firmy Ageron Polska i Bloom Consulting na zlecenie Ministerstwa Gospodarki w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.” znaczy trzeba było szybko, byle wykorzystać kasę z UE, jak z Dolnym Śląskiem….

Inna sprawa że w logotypie ani dudu o gospodarce, ino sama „Polska”, czyli kolejne zamieszanie ze znakami promującymi Polskę gotowe. Z latawcem nie wiadomo było o co biega i z kluczem francuskim też nie, a jak nie wiadomo o co idzie, to wiadomo o co szło.

33. Teraz info z niszy znakowej, która rzadko gości u mnie na blogu, czyli znaki zespołów muzycznych – Jo Mirowski zaprojektował nowe logo formacji Big Cyc

Big Cyc nowe logo, autor Jo Mirowski

Jako podsumowanie wrześniowych remanentów pozwolę sobie na cytatę:

„Nie chodzi o to, aby robić wszystkie rzeczy we właściwy sposób.
Chodzi przede wszystkim o to, aby robić właściwe rzeczy.”

Peter Drucker

Zajrzyj do części 1 i części 2


dno reklamowe

16 lipca 2011

Na adres mojej strony internetowej ilustrino.com przyszedł spam, reklamowy. Ewenement. Zapewne tak wysoka kultura tekstu reklamowego przyniesie ogromną rzeszę wielbicieli firmie… albo przeświadczenie że słoma może wyłazić już nie tylko z butów. Zresztą szkoda gadać, poczytajcie sami, pisownia oryginalna, dane osobowe usunąłem:

Co kórwa mać? Wycieram gębę Jezusem? Chcesz wpierdol? Czy ciebie
pojebało kórwa. Ludzie czytająjak mi ublizasz nie chcą płacić rachunków
a więc ty je kórwa zapłcisz ja cie kórwa dpoadne

Serdecznie pozdrawiam,
(nazwisko usunięte)
Administracja

AUKCJE FM – Kup, Sprzedaj, Licytuj, Zarabiaj
Nowe aukcje internetowe dla każdego, teraz wystawiaj aukcje z importów!

Biuro Obsługi Klienta
Goldix Systems
NIP 573-250-43-98
REGON 240322947
E-mail: info@goldixsystems.com

Adres: http://www.aukcje.fm
Adres: http://www.chrzescijanie.pl
Adres: http://www.alleprodukty.pl
Adres: http://www.goldixsystems.com
Skype: aukcje.fm
Kontakt: www.aukcje.fm/kontakt.html

Uwaga:
Wiadomość ta oraz wszelkie załączone do niej pliki są poufne.
Jeżeli nie jest Pan/Pani zamierzonym adresatem niniejszej
wiadomości, informujemy, że jej rozpowszechnianie, kopiowanie,
rozprowadzanie lub inne działanie o podobnym charakterze jest
zabronione i może być nielegalne oraz ścigane prawnie
odszkodowaniem na rzecz Goldix Systems.
Prosimy o poinformowanie nadawcy oraz usunięcie e-maila bez
otwierania załączników.

Dno reklamowe zostało przebite.

 

 


jak zostać ekspertem

7 lipca 2011

Reklamy przychodzące w spamie mailowym bywają różne, jedne irytują masakrycznym dizajnem, inne są ciekawe i zrobione z polotem, a i dbałością o każdy szczegół, ale częściej zdarzają się takie kwiatki nieprzemyślane, jak ten poniżej. Dodam że przyszedł w mailu pod tytułem Jak zostać ekspertem?

reklama mailowa
No to już wiem jak zostać, wystarczy nie zwracać uwagi na pierdoły… a przy okazji super reklama  profesjonalizmu. Gratulacje.


po oczach i do lasu

22 września 2010

Czytam książki, serio. Taka mała fobia z dzieciństwa, trauma taka, nieszkodliwa a przydatna. Ale coby się nie ośmieszać, żem taki niedzisiejszy, a niedzisiejszy jestem na pewno, bo pono młode pokolenie dobrze jak fejsbuka przegląda i czasami sens łapie, też czytam te różne portale i nawet książki elektroniczne usiłowałem. Tak na marginesie już samo sformułowanie „książka elektroniczna” wydaje się zgrzytać w zębach i profanować ową książkę. No więc jak by nie patrzeć czytuje tu i tam. I zauważyłem dość ciekawą korelację, może to przypadek mój, czyli odosobniony akurat, jak czytam książkę książkową, znaczy na papierze, to mi wyobrażnia pracuje, a jak te elektroniki to ino oczy pracują…

Tak sobie popisałem tytułem wstępu ale nie bez przyczyny. Jest fakt, jest przyczyna, bo czemu ma nie być. Al i Laura Ries w książce „Wojna marketingu z zarządzaniem” przywołują ciekawy test wpływu widzenia na smak. Otóż ni mniej ni więcej test z nieoznakowanymi kubkami, z napojami Coca-Cola i Pepsi, pokazały że klienci wybierają smakowo… Pepsi. Ale jak tylko kubki są oznakowane, to oczami zmieniają smak i wybierają Coka-Colę. A może nie zmieniają tymi oczami, a blokują doznanie organoleptyczne, kubki smakowe przechodzą w stan uśpiony i nie wtrącają się do  naszych wyborów. Naszych? czy raczej narzuconych nam?

Muzyka bez obrazu już nie uchodzi, no chyba że klasyka, ta klasyczna klasyka, od Mozarta i Bacha, a nie np. klasyk gatunku rap, choć mi nic do rapu zaznaczam, przykład taki. Obrazy migają, coś sugerują, nie wiadomo słuchać toto czy oglądać, czasem mam rozbieżnego zeza oczu z uszami, bo jedno sobie drugie sobie leci i nijak spasować się nie chce. A wyobraźnia moja ma wolne, ktoś gdzieś postanowił, jak te obrazy mają wyglądać, zero wyboru, zero zatopienia w dźwięku i przyjemności bycia w nim sam na sam, ktoś permanentnie pcha mi w oczy własne wizje i zmusza do śledzenia co dalej jeszcze głupszego było w tym jego śnie. Nie lubię tych ładowaczy swoich koszmarów w moją prywatność. Ale z drugiej strony wystarczy odrzeć tę muzykę z obrazu i zostaje plaża z umpa-umpa-umpa pa pa. O tekstach samych w sobie nie wspominam, z niegdysiejszych perełek poezji zostały pokątne strzępy i powtarzane setkę razy monosylaby, dlatego wolę piosenki w językach mi całkowicie nieznanych, przynajmniej nie wiem co dukają i stękają.

Co ma jedno do drugiego, i trzeciego również, znaczy książka, muzyka i napoje? ano ową matnię wizualną obezwładniającą i sprowadzająca na manowce. A już wyglądało tak ładnie – książka muzyka i napoje… już już kroiły się nastroje… a tu bach i koniec. Obraz zastępuje doznania i je kierunkuje wedle siebie, a nie po naszej  myśli. Nasza myśl ulotna i zwiewna jak mimoza dostaje obuchem w łeb i szlus. Przesadzam (przesadzam?), to tylko gra plam, obrazów, tekstu zwielokrotniona na maxa zajmuje kanały wizyjne w naszej skołatanej głowie ogromem szumu wizualnego uniemożliwiając przepływ racjonalnych myśli i spokojną analizę doznań. Sza, wyłączyć, zamknąć, odizolować się na miękkiej połaci i zatopić oczy w książce, z literkami, drukowanej na papierze… a wyobraźnia dostaje ostrogę i rusza, jak podniebny rumak, ostro i wysoko. Nagle słyszymy zza ściany ryk reklamy, z właśnie uruchomionego pudła z cudzymi wizjami i szlag trafia wszystko, a nasz rumak orze  już pyskiem po bruku. LUDZIEeee! – zawołał, nikt się nie reagował, wszyscy reklamę podpasek oglądali…

W przywołanej już książce Ries-ów jest taki tytulik – Menadżerowie domagają się lepszych, a marketingowcy odmiennych produktów. Mamy więc wojnę dobrego z odmiennym niekoniecznie dobrze na tym wychodząc. Szukanie bowiem oryginalności i odmienności w wielu wypadkach gubi po drodze to co ważne w produkcie. Zostaje do kupienia tylko owa odmienność, oryginalność okraszona super-hiper opakowaniem bijącym po oczach. Szok wizualny, jakiego doznajemy, pozwala wcisnąć nam cokolwiek, za jakąkolwiek cenę, a my to kupujemy z przeświadczeniem że oto dostąpiliśmy nieba wchodząc tylnymi drzwiami do klasy lux. Kupujemy więc żelazko z golarką, radiem fm i telefonem, choć tak naprawdę potrzebujemy tylko żelazka, takiego do prasowania i nic więcej.

Jedna wielka manipulacja, wszystkimi naszymi zmysłami i to od czau jak zostaliśmy otoczeni, stłamszeni i przygwożdżeni ogromną ilością tego szumu informacyjnego, którego już nie ogarniamy a poddajemy się płynąc z prądem. I o to chodzi, zero przestrzeni nie reklamowej, zero stref zamkniętych dla bezładnego potoku informacyjnego, musisz wiedzieć, czy ci to potrzebne czy nie jakie podpaski są najlepsze i co je gwiazdka x na śniadanie, musisz zyć globalnie a nie prywatnie. Musisz być świadomym konsumentem, przy czym od razu wyjaśnijmy sobie jedno – świadomym że nie masz wyboru, żadnego. Będziesz kupował co dadzą oryginalniejszego, wymyślniejszego z gwarancją ułudy lepszości nie towaru a twojego statusu. Już po mału nie pytamy czy to dobre a czy to modne, cool, topowe… Jakość? a jakoś.

PS Pisane w lesie, na polanie i kolanie, własnoręcznie, ołówkiem kopiowym, z dala od szumu informacyjnego. Normalnie wywiałem w bliżę spokojności ocieplonej słoneczkiem. Nie jest tak źle, jak nie ma tego chaosu po oczach.