książkurs nr 6

22 listopada 2015

Sporo czasu minęło od naszej ostatniej zabawy projektowej, czas więc najwyższy na nową. Zaczynamy zatem kolejną zabawę w projektowanie znaku. Tym razem trochę nietypowy, a nawet lekko zwariowany, przedświąteczny temat. Rok w rok św. Mikołaj obdziela nas podarkami, oczywiście tych co są grzeczni, przy okazji prezentując się na wielu reklamach, sam lub w otoczeniu pracowników własnej firmy. A czy widzieliście gdzieś logo firmy „Święty Mikołaj”? Nie. I to karygodne zaniedbanie trzeba naprawić. Więc naprawiajmy.

św. Mikołaj

Temat: „Święty Mikołaj”

1. Znak powinien mieć, oprócz wersji polskiej, również przynajmniej 2 warianty obcojęzyczne (np. Santa Claus itp.).

2. Znak powinien być minimalistyczny, maksymalnie czytelny dla szerokiego kręgu odbiorców, przyjazny.

To tyle wytycznych, resztę zostawiam Waszej kreatywności.

Warunki udziału w książkursie:

a/ Każdy uczestnik może przesłać tylko 1 projekt.

b/ Autor pracy zgadza się, z momentem przesłania projektu, na jego opublikowanie na stronie alw.pl i fanpejdżu tej strony na Facebook ze wskazaniem Autora pracy .

c/ Książkursowicz podsyła mailowo wykonany przez siebie projekt/projekty na adres: alw/małpa/e-alw/kropka/com. W temacie maila należy wpisać – „K6”.

d/ Projekty należy przesłać w formacie AI (zapis do wersji CS-CS4) lub CDR (zapis do wersji 9-12), najdłuższy bok nie może przekraczać 10 cm.

e/ Konieczne wskazanie Autora pracy. Prace anonimowe nie będą przyjmowane.

Termin nadsyłania prac: do 5 grudnia 2015

Nagroda: nagrodą jest moja własna książka „Po co Ci logo?”, wydana drukiem przez wydawnictwo internetowe e-bookowo.pl. Oczywiście z autografem.

"Po co Ci-logo?" okladka

Więcej o książce na stronie wydawnictwa internetowego e-bookowo.pl

e-bookowo.plJury: Jednoosobowe i arbitralnie niezależne, przy wątpliwościach zasięgające rad znajomych królika.

Uwaga: osoby kontestujące proszone są o opuszczenie pokładu i wylewanie żółci w innych miejscach, dowolnie wybranych.

Niniejszym ogłaszam książkurs nr.6 za otwarty.

***
Informacja dla potencjalnych darczyńców dodatkowych nagród:
I Ty możesz zostać mecenasem! Serio. Każdy darczyńca ofiarowujący książkę, lub inny upominek, na nagrodę, może liczyć na ciepłą wzmiankę o sobie, wraz z linkiem, oraz wdzięczność obdarowanych.


promocja moich książek

9 września 2015

Ebookpoint.pl przygotował promocję moich 2 książek (ebooków):  „Po co Ci logo?” i „projekt Orli Dom”. Promocja potrwa tylko do 14.09.2015, więc trzeba się pośpieszyć.

promocja ebooków "Po co Ci logo?" i "projekt Orli Dom"

Oprócz moich dwóch ebooków znajdziecie jeszcze trzy inne ciekawe pozycje na temat projektowania. Niezłe towarzystwo.

promocja na ebookpoint.pl

A jutro, 10 września, goszczę na stronie https://www.facebook.com/ebookpointPL, będę odpowiadał na Wasze pytania. Serdecznie zapraszam.


po co Ci logo?

13 sierpnia 2015

No to dobrnąłem do finału, czyli wydania mojej blogowej książki „PO CO CI LOGO?”. Już jest do nabycia i poczytania.

"po co Ci logo?" alw, okładka

ISBN 978-83-7859-543-4
stron: 264
formaty: PDF, ePub, mobi

link do księgarni: https://www.e-bookowo.pl/poligrafia/po-co-ci-logo.html

Specjalnie dla Czytelników bloga po wpisaniu kodu „alwblog” rabat 7 zł. Najpierw trzeba się zalogować. Rabat ważny do końca sierpnia.

Może to poradnik, może nie poradnik, przeczytaj i zdecyduj sam. Książka „PO CO CI LOGO?” powstała z moich tekstów pisanych w większości tu na blogu, ale też w 2+3D, Beauty&Business i Visual Communication. Podpuszczano mnie do sprokurowania jej wielokrotnie, ale jakoś brak było czasu na przejrzenie prawie tysiąca wpisów. Impulsem do tej kompilacji moich tekstów było wydanie, w formie ebooka, innej mojej książki, pierwszego tomu opracowania koncepcyjnego herbu Rzeczypospolitej „projekt Orli Dom”. Ukazała się ta pozycja w Wydawnictwie Ebookowo, w maju tego roku. W końcu jednak nadszedł czas nieco wolniejszy i jest także ta książka, również wydana w wersji elektronicznej, póki co, w tym samym wydawnictwie. Na 264 stronach piszę o sprawach związanych nie tylko z projektowaniem znaku, ale i szerzej o wizerunku,  jego zagrożeniach, a także wielu sprawach łączących się, z tym projektowaniem i budowaniem wizerunku, w sposób pośredni i bezpośredni. Jest zatem trochę  do poczytania i przemyślenia. Co prawda niektóre tematy wywoławcze straciły aktualność, ale to, co przy ich okazji pisałem można spokojnie odnieść do wielu aktualnych sytuacji. Wystarczy wyciągać wnioski z cudzych błędów. I tak na to spójrz Drogi Czytelniku.

Nie ma w tej książce niestety prostych recept, w stylu „jak zostać bogatym w 5 minut” ani też,  tym bardziej, „jak zrobić genialne logo przy użyciu Worda”, sądzę jednak, że jest wiele moich spostrzeżeń, które po przemyśleniu będą  przydatne w życiu, dla obu stron barykady, tak dla prowadzących biznes, jak i robiących w grafice użytkowej. Książkę podzieliłem na rozdziały, jest więc o logo, wizerunku, reklamie, heraldyce, symbolice i konkursach, ale są i varia, czyli tematy nieco na uboczu. Niech Cię jednak Drogi Czytelniku nie zwiedzie ten rozdziałowy podział, częściowo jest on przypadkowy. Większość tekstów bowiem powinna znaleźć się w dwóch, a czasem w trzech rozdziałach. Opisuję bowiem sprawy mające wiele aspektów. Bo czymże jest np. samo logo, jak nie początkiem, punktem startu do budowania z jego użyciem wizerunku, no a tu już wchodzimy w reklamę, marketing i kilka jeszcze drobniejszych detali. Aliści samo logo ma też swoje początki, czy to w postaci formułowania założeń do projektu, określania własnych wizji firmy, strategii tejże firmy. Czy też, już na etapie projektowania, koncypowanie nie tylko kształtu, ale i symboliki, czasem zaś heraldycznych odniesień. A może także, z innej strony, dość modnej, ogłaszanie konkursu i jego merytoryczna ocena, nie na zasadzie podoba się/nie podoba, a właśnie merytoryczne ocenianie projektów. Bo przecież znak firmowy musi być efektywny w działaniu, a nie jedynie efektowny. Musi zapadać w naszą pamięć, a nie jedynie nam się podobać. Czasem jego siłą jest jego kontrowersyjność właśnie, a przez to zapamiętywalność, a czasem tylko jego prostota. Choć z tą prostotą, minimalizmem,  chyba coraz częściej lądujemy na mieliznach nijaczenia i rafach wtórności. Ale co tu gadać, trzeba poczytać, pomyśleć i wyciągnąć wnioski, a na pewno NIE kopiować opisanych przykładów.

Patroni medialni:

http://www.brief.pl/

eGospodarka http://www.eGospodarka.pl/

Marketing przy kawie http://www.marketingprzykawie.pl/

Graffus http://www.graffus.com/


ebook alw

16 lipca 2015

W końcu chyba dobrnąłem do finału. Mój ebook „po co Ci logo?” gotowy na 99 procent. Będzie 222 strony do czytania. Co prawda niektóre tematy wywoławcze, jakie w nim znajdziecie, straciły aktualność, ale to, co przy ich okazji pisałem można spokojnie odnieść do wielu aktualnych sytuacji. Nie ma w nim, niestety, recepty „jak zrobić genialne logo przy użyciu Worda”, sądzę jednak, że jest wiele innych moich spostrzeżeń przydatnych w życiu, tak dla prowadzących biznes, jak i robiących w grafice użytkowej.

Teraz pozostał tylko jedno – znaleźć reklamodawców, by móc obniżyć cenę ebooka. Tak więc niniejszym ogłaszam, że poszukuję poważnych reklamodawców do mojego ebooka. Warunki umieszczenia reklam do ustalenia  z zainteresowanymi.

W zakładce „kontakt” znajdziecie mail i telefon do mnie, proszę nie korzystać z formularza.


16 lipca 2015
książki
Tagi:

skomentuj

okładkowe zaskoczenie

8 lipca 2015

W zeszłym roku wpadłem na pomysł zebrania swoich tekstów o logo i wizerunku w książkę, wybranych oczywiście z założoną tezą przydatności dla obu stron barykady, czyli zamawiających i wykonawców (czytaj projektantów). Ma to być swoisty poradnik, który poradnikiem nie całkiem jest. Nie będzie tam porad typu „jak w pięć minut zrobić genialne logo i zarobić na nim w kolejne 5 minut milion”. Nie będzie też porady jak zrobić logo, które samo z siebie działa cuda, ani porady jak zrobić logo by przetrwało 200 lat. Będą za to odpowiedzi dlaczego to jest nie realne. Wybrałem takie teksty, które omawiają nie tyle daną sytuację lub projekt a pokazują jakiś problem szerzej, przy okazji, na który warto zwrócić uwagę. Czy taka formuła się sprawdzi? Zobaczymy. Na razie siedzę poprawiam, dopisuję, grupuję w tematy, choć to pogrupowanie będzie nieco iluzoryczne, bo czasem materiał dobry do kilku tematów.

Przy okazji tej pracy nad książką, planowaną jako ebook, wybrałem tytuł i siadłem do szkicu okładki. Tytuł jest, jak to ktoś określił, może nieco zaskakujący – po co Ci logo?. To tytuł zaczerpnięty z jednego z moich artykułów i wbrew pozorom nie ma on nic wspólnego z hasłem „no logo” Naomi Klein. Odpowiedź, na to tytułowe pytanie, a raczej odpowiedź po co to pytanie,  będzie w książce. A wracając do okładki i tegoż tytułu, postanowiłem go przetestować na nośność, pokazując szkic okładki na Facebooku. Szkic był, przyznaję się, nieco odjechany i prowokujący do poprawek, z premedytacją, by przyciągnąć uwagę. Sporo jest zatem komentarzy, za które bardzo dziękuję, nawet znalazł się jeden oburzony, że nie przyjmuję krytyki, zresztą sami poczytajcie komentarze pod postem na Fejsie.

Zaskoczyło mnie bardzo mile zainteresowanie, tym moim postem. Przyznam nie spodziewałem się aż tylu oglądających, lajkujących i komentujących. Rekord jaki padł przy okazji tematu sprężynki został przebity. Bardzo to miłe i łechtające ego. Test wypadł pozytywnie, jak oceniam, i postanowiłem pokazać drugi szkic, tym razem właściwego pomysłu na okładkę. I tu także miłe zaskoczenie ilością komentujących i oglądających. Zobaczcie jak to wyglądało dla obu postów dzisiaj (8 lipca) rano. "po co Ci logo?" dwa szkice okładki

Kolejnym zaskoczeniem zaś był zasięg postów osiągnięty na FB. Niby nic a cieszy. statystyki z Facebooka

Mam nadzieję, że takim zainteresowaniem, jak opisane wyżej,  będzie się cieszyła sama  książka, jak już ją opublikuję.

No to wracam do poprawiania zebranego materiału na książkę, ebook, tak by zdążyć na zaplanowany termin końca lipca. Myślę już także nad ceną i tu mam pewną zagwozdkę – dać normalnie czyli ok 30,-, tanio rzędu 15,-, czy za cenę która ponoć działa cuda 9,99? Jak sądzicie?

A z okładką pewnie jeszcze wrócę, może pojawi się jeszcze inny pomysł i wtedy trzeba będzie coś zdecydować, może wtedy dam je pod głosowanie vox populi z nagrodą.


zebrane 40

9 kwietnia 2015

No i przyszło z drukarni. Pięknie wydrukowane moje portfolio ALW LOGO, ze znakami różniastymi mojego autorstwa. Właściwie to przyszły dwa portfolia, drugie z wyborem ilustracji, ale to jedynie dodatek do dania głównego.

portfolia ALW LOGO i ALW ILLUSTRATIONSALW LOGO środek

Zebrałem razem wszystkie znaki (ponad 400), jakie projektowałem przez ten 40-letni okres, jak by nie było przełom dwu wieków XX i XXI. Bez dzielenia projektów na lepsze i gorsze. Wyszła całkiem spora, pełnokolorowa, 140 stronicowa książeczka, w formacie 18,5×18,5 cm. Oprawa miękka, na 50-kę zrobię sobie w twardej oprawie.

Skrót zawartości można obejrzeć tutaj – ALW LOGO 1974-2014


miasta i ich znaki

10 listopada 2014

Ukazała się właśnie bardzo ciekawa pozycja książkowa, omawiająca miejskie znaki promocyjne. Niestety nie u nas, w Niemczech.

Constanze Vogt i Matthias Beyrow „Städte und ihre Zeichen, Identität, Strategie, Logo”.

Städte und ihre ZeichenStädte und ihre Zeichen

Autorzy na 240 stronach prezentują i analizują ponad 600 logo niemieckich miast (tych ponad 20 tys. mieszkańców). Cena spora, sama książka kosztuje 49 euro, a trzeba doliczyć koszt przesyłki do Polski. Ale wydaje się to warte grzechu.

Więcej na stronie Design Tagebuch i wydawnictwa Avedition. Fragment książki do obejrzenia na ISSU.

Städte und ihre Zeichen, Identität, Strategie, Logo Matthias Beyrow, Constanze Vogt
Wydawnictwo Avedition
ISBN: 978-3-89986-202-7
240 stron, ok 1000 ilustracji, format 18 x 25 cm, oprawa twarda.
Cena: 49,00 euro [D]


finał zabawy

31 lipca 2014

Dziękuję wszystkim biorącym udział za wspólną zabawę w gesty.

Rozstrzygnięcie i wybór tego jednego gestu nie były łatwe, bo nadesłaliście sporo ciekawych skojarzeń. Żal, że książka tylko jedna.

Po namyśle postanowiłem nagrodzić Marcina (bruxist) za „głowa mnie boli” – C1.

C1 - głowa mnie boli

Czekam zatem na adres pocztowy zwycięzcy, by wysłać nagrodę, i do następnej zabawy.


zabawa wakacyjna

24 lipca 2014

Tym razem zabawa wakacyjna w skojarzenia, z książkową nagrodą za najciekawsze skojarzenie gestu.Taka nieco zmieniona wersja dotychczasowych książkursów, na luzie.

Nagrodą jest książka „Nie tylko logotyp. Wyróżnienie i przynależność w biznesie”, co prawda nieco już leciwa pozycja, ale ten egzemplarz nadal jest jeszcze w oryginalnej folii.

Na czym polega zabawa?

Z trzech poniższych elementów powstała tabela gestów, jakie wykonujemy przy różnorakich okazjach.

elementy

Do każdego ze znaków w tabeli należy przypisać jakiś słowny opis np. „taką rybę złapałem”, „wyżej Pan nie podskoczysz”, „gdzie leziesz baranie” itp. Trzeba zatem wybrać jeden, lub kilka znaków, i dopisać do niego skojarzenie. Wystarczy w komentarzu napisać tak jak niżej:

C7 –  „gest Kozakiewicza”

Macie czas do 30 lipca. Zatem zapraszam do zabawy z 40 znakami gestów.

kod gestów

Możecie naturalnie zbudować własny gest, z trzech pokazanych elementów i podesłać go, z opisem, mailem lub umieścić w komentarzu.

Miłej zabawy 🙂

PS. małe ostrzeżenie – wulgary nie przejdą.


ulotny autor

1 lipca 2014

Projektowanie znaków ma swoją specyficzną ciemną stronę księżyca, a jest nią częsty brak informacji o autorze. Informacji dla przeciętnego Kowalskiego, choć i koledzy z branży mają problem z przypisaniem autorstwa wielu starych znaków. Ustalenie autora, po latach nie tylko bywa trudne, ale czasem niewykonalne, tak jak znalezienie tej pierwszej dokumentacji.Ilość tych anonimowych znaków rośnie wraz z czasem, część warta zapamiętania, część mniej, lub w ogóle. Czasem autor pochwali się znakiem szerzej, czasem do powiązania autora i znaku przysłuży się gorąca dyskusja, z rzadka sam zleceniodawca, chwaląc się znakiem, wspomni o jego twórcy. Taka specyfika.

Na zachodzie dawno już rozpoczęto wydawanie kompilacji znaków, książek prezentujących znaki, ale i ich autorów, my jak dotąd byliśmy nieco w tyle z publikacjami, ale to się chyba zmienia. Obserwuję światełko w tunelu w postaci sentymentalnych powrotów do PRLu a co za tym idzie i ówczesnych znaków i co najważniejsze coraz częściej z informacjami o autorze. W większości są to publikacje internetowe, jak oldschollogo.com, czy jedna ze stron pt. „Znaki firmowe w PRL” na sztuka.net. Na tej pierwszej sukcesywnie dodawane są kolejne znaki, nie tylko polskie, na sztuka. net z kolei zaprezentowano zbiór tylko i aż 112 znaków. Było ich w PRL znacznie więcej i dla części z nich zapewne nie da się przypisać autora.

sztuka.net logo z PRL

Oprócz tych internetowych zajawek pojawiła się też publikacja książkowa, na razie jako praca dyplomowa Patryka Hardzieja „Polskie znaki graficzne”, w ograniczonym nakładzie, ale jest szansa na normalne wydanie komercyjne, co cieszy. A jako, że Autor obdarzył mnie swoją publikacją pozwolę sobie ją zrecenzować, podywagować o plusach i minusach.

50 logo

Książka zawiera jedynie 50 znaków z okresu drugiej połowy XX wieku, to z jednej strony zrozumiałe, w końcu praca dyplomowa to nie encyklopedia znaków, z drugiej zaś pozostawia niedosyt właśnie ilości tych prezentowanych, z metryczkami,  znaków. Brakuje mi takich kultowych, jak dla mnie,  znaków jak Kormoran, Petrochemia Płocka i wielu wielu innych. Chciało by się prezentacji szerszego zbioru, nie tylko tych kultowych, znanych szerzej, ale i mniej znanych, szczególnie tych mniej. O ile bowiem PKO Śliwki, CPN Bojara czy LOT Duszka i Zbrożka  są doskonale znane, to już o autorach znaków Zakładów Mięsnych Warszawa Żerań, czy Wytwórni Bielizny i Koszul „Warmia” wie bardzo nieliczne grono. Oba przywołane znaki, choć charakterystyczne,  raczej nie miały szans wbić się w szerszą pamięć, stać się kultowymi.

50 logo

Zaletą tej dyplomowej publikacji Patryka Hardzieja, oprócz owego zbioru opisanych  znaków, są także, umieszczone w niej, krótkie wywiady z Romanem Duszkiem (LOT), Karolem Śliwką (PKO) i Ryszardem Bojarem (CPN). Doskonale uzupełnia to zasób ilustracyjny publikacji. Choć znów czuję niedosyt, ilości tych przepytanych, ale może, ta większa ilość wywiadów, to raczej na odrębne opracowanie. Może warto pokusić się o kolejne części.

Co do samej zawartości mam też kilka uwag krytycznych. Plusem niewątpliwie jest dwujęzyczność tekstów (polski/angielski), ale już minusem, jak dla mnie, jest złamanie angielskiej wersji tekstu bielą na jasnoszarej apli – fatalny do czytania zestaw. Jest kilka błędnych przypisań , zdarza się i autor sam już wyłapał. Coś czego mi jednak zabrakło to wskazanie w opisie znaków konkursowych, które nie weszły do realizacji, warto o tę informację uzupełnić wpisy, gdyż przy niektórych znakach sam byłem zaskoczony nie pamiętając takiego akurat, jak prezentowany. Przy okazji można by znaki dla tego samego podmiotu umieścić obok siebie, pokazując choćby fragmentarycznie, z czego wtedy wybierano. No i okładka, trochę siermiężna, mało sprzedażna.

okładka Polskie znaki graficzne

Tak na marginesie tego tematu przyszła mi taka refleksja do głowy, że warto dokumentować swoje prace, wszystkie, nie tylko te najlepsze znaki, prezentowane w portfoliach. Nigdy nie wiadomo co utrwali życie a co pójdzie w zapomnienie. Sam złapałem się na tym, że po stracie własnego części archiwum, papierowego i cyfrowego, mam problem np. z datowaniem niektórych najwcześniejszych prac, nawet przybliżenia bywają niepewne. Samo odtworzenie niektórych znaków też nie jest możliwe, z racji zapamiętania bardziej idei niż dokładnego kształtu, a odwołać się nie ma do czego, większość firm nie istnieje od wielu, wielu lat, jak wrocławskie Elwro, gdzie zmieniałem winietę gazetki zakładowej.