cudze błędy nie uczą

2 lutego 2013

Czy u nas uczą się ludzie na cudzych błędach? Wychodzi że nie, i to mimo iż błąd był szumnie omawiany, stał się nieomal  super skandalem. O czym mowa? Ano o słynnej sprawie znaku promocyjnego Białegostoku, autorstwa Eskadry, i podobnego znaku organizacji gejowskiej. Sam pisałem o tym na blogu (Wschodzący Gaycenter , Eskadra kamikadze , (nie)zmieniony Białystok) Ktoś o tym nie słyszał? nie czytał?  Nie dało się o tym nie wiedzieć. Teoretycznie nie, ale okazuje się że są tacy co jednak w ciemnej komorze siedzieli, może na wewnętrznej emigracji. Bo oto objawiła się wersja z kręgu partii politycznych, jako znak porozumienia się PSL z PJN, w ramach „Centrum dla Polaków”. No to ładne centrum…. A co na to owi Polacy? Zobaczcie niżej. Jednoznaczni.

Obrazek poglądowy zaczerpnąłem z klosinski.net, gdzie też o tym mowa.

nowe logo PSL i PJN

A oto kilka zajawek, co sądzą owi Polacy w temacie, jakie mi dziś spłynęły na skrzynkę pocztową:

„PSL i PJN robią gejom promocję tym logiem? Ale wpadka!
fakt.pl
Pod szumną nazwą ”Centrum dla Polaków” zamierzają dyskutować z ekspertami o najważniejszych dla Polaków tematach. Już na początku zaliczyli jednak ogromną wpadkę. Logo ”Centrum” do złudzenia przypomina logo organizacji skupiającej gejów, …”

Logo PJN i PSL jak symbol Białegostoku i nowojorskich gejów
Zaprezentowane w piątek do południa logo porozumienia PSL i PJN jest podobne do symbolu promocyjnego miasta Białystok. Temu zaś, gdy powstał, zarzucano że stanowi plagiat loga organizacji gejów i lesbijek z Nowego Jorku. Tak bywa – komentuje …

Gazeta.pl

„Logo PSL i PJN to PLAGIAT? Wygląda jak to stowarzyszenia gejów i …
PSL huczie ogłosiły dziś w Sejmie, że zaczynają współpracę programową. Wygląda na to, że wywołają spore zamieszanie – tylko nie o takie im zapewne chodziło. Okazuje się, że wspólne logo CENTRUM DLA POLAKÓW wygląda bliźniaczo podobnie do …
SE.pl”

„Wpadka PJN i PSL. Skopiowali logo gejowskiej organizacji?
Stworzone przez nich logo było zaskakująco podobne do loga nowojorskiej organizacji gejów i lesbijek. Dziś z podobnymi oskarżeniami zmierzyć się będzie musiał PJN i PSL. Ich logo łudząco przypomina zarówno to białostockie, jak i to, które promuje …Dziennik

„PSL i PJN pod nowym logo. Łączą się programowo
Obie partie ogłosiły w piątek, że rozpoczynają współpracę programową pod hasłem „Centrum dla Polaków”, której znakiem firmowym ma być wspólne logo. – Chcemy pokazać, że w Polsce istnieje możliwość na lepszą rozmowę i nowy styl w polityce …
TVN24″

„Logo PSL i PJN na wzór logo stowarzyszenia gejów i lesbijek …
Cyklowi zapowiadanych przez PSL i PJN debat dot. problemów krajów będzie towarzyszyć logo, które przypomina znak rozpoznawczy amerykańskiego …
www.radiomaryja.pl”

„PSL plus PJN? Internauci tworzą własne logo
PSL i PJN przedstawiły na konferencji prasowej logo firmujące wspólny projekt programowy „Centrum dla Polaków”. Trzeba przyznać, że oficjalny projekt różni …
www.tvn24.pl”

„Wielka wpadka z logo! Ściągneli od gejów i lesbijek? – Sfora
Problem z logiem Białegostoku pojawił się, gdy odkryto, że logo to jest bardzo podobne do loga Gaycenter – stowarzyszenia , zrzeszającego lesbijki, gejów, …
www.sfora.pl”

To, co się dzieje w necie najlepiej obrazuje efekt wyszukiwania,  w Google, wystarczy wpisać frazę „Logo PSL i PJN” i mamy 1,740,000 results (0.57 seconds). Fajnie jest, politycy znów dali d…użo zabawy ludowi.

A tu jeszcze mały przegląd projektowych mąk – kontakt24.tvn.pl, pooglądajcie.

PS. Jeżeli twórca znaku wyznaje zasadę „nie ważne co piszą, byle nazwisko pisali prawidłowo”, to ma ogromną szansę na chwile sukcesu. A raczej miałby, gdyby się gdzieś ujawnił i przedstawił. Jakby ktoś wiedział kto zacz, dajcie znać.


jabłko a prostokąt

11 września 2012

Nie tak dawno Apple wygrało z Samsungiem, proces, o kradzież wartości intelektualnej. Wojna o patenty między gigantami trwa jednak nadal, ze zmiennym szczęściem, ale ciekawe jest co innego. Otóż rzecz cała, owej wygranej bitwy, sprowadza się do patentu na prostokąt, Tak, tak. Samsung został ukarany za prostokątny kształt urządzenia. Dziwne? Dziwne, a nawet dziwaczne. Tym bardziej, że mamy wokół siebie mnóstwo prostokątnych urządzeń, znając jednak dotychczasowe zapędy prawników Apple można się spodziewać kontynuacji tak ładnie wygranego procesu. Może więc czeka nas zmiana prostokątnych kartek papieru na okrągłe….

Śmiech śmiechem, ale oby nie był to śmiech przez łzy. Bo choć nie mam nic przeciw patentom na rzeczywiście odkrywcze rzeczy, to jednak ochrona własności intelektualnej, ochrona marki idą już chyba za daleko i zupełnie nie w interesie ogółu. Gorzej, bo zaczynają robić za hamulec.

„Przepisy dotyczące własności intelektualnej oparte są na założeniu, że kopiowanie szkodzi kreatywności.”

Wszystko dobrze, tyle, że to założenie jest błędne.

„W rzeczywistości jednak imitacje są w olbrzymim stopniu motorem innowacji. Przepisy zabraniające kopiowania są czasem konieczne, ale w wielu przypadkach spowalniają rozwój. Krótko mówiąc, kopiowanie jest istotnym elementem kreatywności. Może zarówno hamować innowacyjność, jak też jej sprzyjać.”

Kopiowanie pomysłów, części, elementów, nawet całości, było elementem całej naszej drogi cywilizacyjnego rozwoju, niezależnie od kultury i czasu. Kopiowanie + modyfikowanie, ulepszanie, jest motorem napędowym od tysięcy lat. Gdyby nie kopiowanie nie było by choćby Renesansu.

„Tymczasem innowacja to często proces przyrostowy, zbiorowy i oparty na konkurencji. Możliwość tworzenia na bazie istniejących rozwiązań – modyfikowania ich i udoskonalania – stanowi klucz do nowych, lepszych projektów.”

Co ciekawe podobno sam guru przyznał:

„Jobs przyznał, że jego firma zawsze bezwstydnie kradła wspaniałe pomysły.”

Dobre. I co ciekawe rzeczywiście Jobs to palnął. My ukraść – dobrze, nam ukraść – bardzo źle, jak Kali.

Że ta ochrona wartości intelektualnej zaczyna się wypaczać, idzie w niewłaściwą stronę, świadczy kolejny przykład, oczywiście z Apple w roli głównej.

„Apple wystąpił do Urzędu Patentowego RP o unieważnienie znaku towarowego A.PL należącego do firmy Internet S.A.”

A.pl to… delikatesy internetowe, polskie i sprzedające towar w Polsce. Strona nastawiona jest na rynek wewnętrzny i nie ma nawet wersji anglojęzycznej, łatwo sprawdzić.

” Główne zarzuty to konfuzyjne podobieństwo oraz wykorzystanie renomy znaków Apple.”

Konfuzyjne podobieństwo? wykorzystanie renomy? a może zwykłe wykorzystanie pierwszej litery alfabetu, jak i rzadkiej możliwości wykorzystania domeny jednoliterowej? Jabcokogłowi twierdzą że domenę czyta się „ej.pl”, ale na tej podstawie równie dobrze można zakazać w Polsce używania słowa „apla”, liczba mnoga to „aple”. Pomijam tu, że owi jabcokogłowi widać mają problem z posługiwaniem się językiem polskim w Polsce, na podstawowym poziomie.

Mam nadzieję że Kolegium ds. Spornych Urzędu Patentowego RP nie da się wpuścić w te maliny.

Ograniczenia, stwarzane taką ochroną, mają niestety jeden cel  – rozszerzanie zasięgu władania, ograniczenie dostępu, a co za tym idzie kasa, kasa, kasa, dla posiadacza patentu. To z jednej strony rzecz zrozumiała, ponosi koszty badań, opracowań, ale z drugiej takie patenty „na zawsze” powodują, wbrew pozorom, blokowanie inowacyjności i dostępu, z racji wysokiej ceny jednego producenta, przykładem są choćby leki i ich ceny. Przykład Apple pokazuje, że firmy próbują zawłaszczyć dla siebie, machając patentami czy ochroną znaku, coraz więcej z naszej wspólnej przestrzeni, nawet jeśli owa przestrzeń nie ma nic, a nic, wspólnego z ich działalnością, ani produktami.  Bo chyba Apple w spożywkę nie wchodzi. To chory system. Tak, jak chore jest tantiemowanie twórców muzyki w nieskończoność i żądania wielokrotnej zapłaty, za coś, co raz już zapłaciliśmy. Coraz więcej rzeczy posiadamy tylko na niby, a i to w ograniczonym wszelkimi licencjami zakresie, vide „licencja zabierze wszystko”

dla ciekawych interesującej drogi wojennej firmy od jabłek polecam poczytanie moich wcześniejszych wpisów na blogu:  „wojny jabłkowe”, „apple kontra woolworths”, „pożyczone jabłko” , „apples wars” , „jabłkowa wojna” , a także o zastrzeganiu nazw „face to face” i kolorów, czy pomysłów odbierania emblematu właścicielowi samochodu „w kierunku paranoi”.

Na koniec słowo do ewentualnych obrońców, działań firmy od jabłka: myśl głową, nie jabłkiem, nawet jeśli to jabłko Adama.

Uzupełniam o ciekawy głos w kwestii zawłaszczania litery A, wypowiedź ze strony Anagram Naiming.

Źródła: gielda.onet.pl , telepolis.pl


duża wtopa, z wełną

25 sierpnia 2012

Na FB czasem się chwalą robotą. Pochwalili się i tym razem, ich też pochwalili, tyle że to wtopa. Duża wtopa, z międzynarodowym znakiem czystej żywej wełny – Woolmark, autorstwa Francesco Saroglia, z roku 1964, w tle. Żeby było weselej, to jeden ze znaków topowych dla projektowania logo, pokazywany chyba dotąd studentom, jak CPN. Na dokładkę to znak uznany, zatem chroniony na całym świecie we  wszelkich kategoriach.

„Znak handlowy Woolmark – jest najlepiej rozpoznawanym w świecie znakiem handlowym w tekstyliach i odzieży, stosowanym dla wyróżnienia wyrobów z czystej, żywej wełny (wełna strzyżona ze zwierząt żywych). „

Poniżej trzy jego wersje

Woolmark trzy wersje znaku

A to info o symbium, można też to obejrzeć na stronie symbium.pl

pytanie proste – plagiat czy ewidentna zadyma z premedytacją, ale chyba za grube nici… Zatem chyba jako rzekł Michał:

„nie ma nawet nad czym debatować – plagiat piksel w piksel”

Świat mnie jednak nadal zadziwia.

Post scriptum

Autor wtopy, Amarant Felidae,  napisał do mnie, więc oddaję głos:

„zabiłeś mnie tym Woolmark. Zdołowało mnie to strasznie… bo znak mi się zajebiście podoba, ale z oczywistych względów odpada. szczerze mówiąc sobie przerzuciłem cały na mój projekt… i jest prawie identyczny. dobrze, że wybudziłeś mnie z tego tak szybko i nie zaczęło to funkcjonować, bo dopiero by bolało. Boli mnie to bardziej, niż świadomość, że wygląda to na plagiat,… może wiesz jak to jest – wyszedł fajny projekt z którego byłem zadowolony, a tu coś aż tak nie realnego.najlepsze jest, że tego logo w ogóle nie kojarzę. nie mniej dzięki za tę bolesną dawkę wiedzy”


powielona myśl

23 sierpnia 2012

Wspominałem  w „leniwym sierpniu” o załapaniu się na odprysk fali „plagiatomanii”, czas więc na szczegóły.

Z okazji Roku Korczaka, był konkurs, na plakat. Na stronie Roku, w galerii zaprezentowano prace finałowe tegoż konkursu, między innymi tę propozycję

praca konkursowa Rok Korczaka, autor Tomasz Czyżewski

Na Facebooku mignęła mi ta praca i gdzieś znikła, ale coś mi jednak w pamięci zadrażniła. Już coś takiego… chyba… widziałem… i rzeczywiście.

Pierwszy dubel znalazłem od ręki, na Fotolia

fotofolia

Kolejny na shutterstock

shutterstockNastępny przykład to logo Oregon Parenting Education

logo Oregon Parenting EducationsPytanie „kto, kogo” może przynieść znacznie więcej realizacji tej idei niż nam się wydaje. Globalizacja kultury, dzięki internetowi niesie dwa niebezpieczeństwa. Z jednej strony umożliwia, poprzez internet, dostęp do zasobów, z drugiej zaś wpływa na ujednolicanie myślenia kreatywnego, opieranie się na tej samej warstwie komunikatów i zakresów symboliki. Z jednej strony to dobrze – wzrasta czytelność idei, komunikatu. Jednak w dobie wszech panowania praw autorskich zaczyna być to poważnym problemem. Kto kogo dubluje, kto od kogo się inspirował, a może nikt od nikogo, rówoległość takiej samej kreacji, na bazie takich samych komunikatów do zwizualizowania. Sam już nie wiem i, mówiąc szczerze, przewiduję narastanie tego zjawiska. Ot, efekt globalizacji.

Nieodłączną cechą tego zjawiska będzie też narastanie tzw. fali „plagiatowej”, piszę w cudzysłowie bo w zdecydowanej większości pojawiające się na tej fali prace plagiatami zdecydowanie nie są. Tylko skąd ma o tym wiedzieć serfujący w sieci. Skąd ma wiedzieć, że owa globalizacja kultury powoduje ujednolicenie pewnych komunikatów do podobnej formy, powstającej niezależnie. Powoduje nieświadome, wobec zalewu płynących z internetu komunikatów wizualnych, inspirowanie się. A plagiat to działanie celowe i, co ważne, powielający tą samą dokładnie formę lub treść. Przede wszystkim zaś plagiat wymaga udowodnienia nie tylko tej formy, ale i styku twórcy wtórnego z oryginałem oraz właśnie tego celowego użycia cudzego, pod swoim nazwiskiem. I tu jest pies pogrzebany.

Swego czasu słynna była sprawa znaku Quark, jako „plagiatu”. Efekt tamtej sprawy pokazał, że łańcuszek inspiracji, czy może takiego samego toku myślenia, jest bardzo, bardzo długi. Więcej, wydłużający się w miarę szukania i trudny do zdefiniowania w zależnościach kto od kogo.

Żeby było weselej sama sprawa plagiatów, szczególnie w sztuce wcale nie jest taka prosta, nawet mimo pewności, co do intencji twórców kolejnych dubletów. W malarstwie mamy tysiące kopii dzieł uznanych. Kopii nie plagiatów, choć na dobrą sprawę to właściwie są plagiaty, ale nie są, skomplikowane. Ale mamy też ewidentne zapożyczanie, inspirowanie ideami. Działo się tak przed epoką internetowego surfowania i nadal dzieje. Tam chodzi jednak o dzieła eksponowane w jednym egzemplarzu, teraz zaś o dzieła zwielokrotniane we wszystkich możliwych kanałach komunikacji wizualnej.

Czy zatem możemy mówić o nastaniu ery powieleń? Wszystko już było, jak mawiał Ben Akiba. Może tak, a może nie. Próby wykreowania komunikatów ewidentnie nowatorskich w formie, posuwają nas co prawda nieco do przodu i dalej od ogranych kalek, ale też same prowokują powstawanie własnych. I tak od „plagiatów” doszliśmy do trendów, które chcą, czy nie chcą, stają się plagiatogenne.

Osobna niejako, a jednak rzutująca mocno, na ów trend nazywania wszystkiego „plagiatem”, jest sprawa skojarzeń indywidualnych. I tu dopiero mamy wolną amerykankę, w najlepszym stylu. Wynika zaś ona z prostego faktu porównań w pamięci i szukania podobieństw, na siłę, ale o tym pisałem już w „porównaniu e”, trzy lata temu.

Ten wspominany wyżej trend ma, jak przewiduję, przed sobą jeszcze długie lata egzystencji, z prostego powodu – ztabloizowani odbiorcy bardziej  zainteresowani są aferkami i krwią, niż nudnymi opisami rzetelnej, dobrej roboty. Daleko szukać nie muszę, tu na blogu ilość wejść na hasło „plagiat” wzrasta natychmiast do kwadratu, a bywało i sześcianu.

Tak na marginesie zastanawiam się jak to jest, z jednej strony mamy poprawność polityczną, do przesady, ostatnio nawet murzynkowi Bambo Tuwima się oberwało. Z drugiej zaś, swobodnie i w nadmiarze używane, funkcjonują takie słowa jak „złodziej, afera, plagiat”  itp.. Może więc należy, bardziej poprawnie politycznie, wprowadzić określenie „powielona myśl”, dla szpanerów „duplicated thought”.


teraz plagiat

16 lipca 2012

Wszyscy znają znak Fundacji Teraz Polska. Program promocyjny działa pod tym znakiem od 1992, więc marka i jej znak są, jakby nie patrzeć, znane i uznane.

logo Teraz Polska

Autor: prof. Henryk Chyliński

Znak tak bardzo spodobał się firmie kurierskiej Kurier Polska, z Koszalina, że zapożyczyła go, sobie.

Kurier Polska logo

Wprowadzili nieco maskującego makijażu, jak lustrzane odbicie w poziomie, zaokrąglone zewnętrzne narożniki, zmiana proporcji, i jest nówka.

Mało, że to plagiat znaku Teraz Polska, to na dodatek podpięcie się pod renomę organizacji i sugerowanie iż firma ma jakiś związek z/ jest laureatem. Brzydko pachnie.

Ciekawe co na to prof. Chyliński i Fundacja Teraz Polska.


w kaczy kuper

11 sierpnia 2011

Tak sobie w wolnych chwilach, między oglądaniem gwiazd a kolejnym dymkiem z papierosa, rozmyślam nad tym kultowym hasełkiem „plagiat”. Kultowym czyli używanym jak się komu przywidzi, a nie w sensie prawnym, bo prawo jakoś kultowe to nie chce być. A jest o czym dumać bo niby to takie proste, że jak mawiają aż prostackie, a z drugiej ci ono nijak proste jak cep być nie chce. Wiek poprzedni jak i nasz umiłowany obecnie panujący dały kopa informacyjnego ostro, mówiąc porównawczo przesiedliśmy się z chabet czteronożnych na rumaki odrzutowe z dopalaczami i grzejemy ileś tam Macha na godzinę. Z jednej strony dostaliśmy łatwość tworzenia informacji, czy to słownej czy obrazkowej, z drugiej zaś łatwość kolportowania tejże i łatwość jej wyszukania. Efekt? ilość informacji, jaką wytworzono w tak krótkim odcinku czasu, jest porównywalny do ilości informacji jaką ludzkość wytworzyła od zarania dziejów do początku wieku XX. Nie przymierzając super globalny potop informacyjny, nie do ogarnięcia i na dodatek rosnący w miarę trwania.

Jak tak sobie uświadamiam ten potop jasne stają się te pojawiające się z jednej strony podobieństwa czy inspiracje, nawet nadinterpretacje czy prawie kalki. Myślenie się globalizuje zasób informacyjnych kalek w podświadomości przypomina stertę, wróć wysypisko śmieci wielkiego miasta. Wszystko tam można znaleźć a większość kryje się wewnątrz, nieuświadomiona. Jak więc maja nie pojawiać się te zbieżności skoro „wszystko już było” jak mawiał Ben Akiba a myślenie lokalnymi stereotypami staje się unifikacją międzynarodową promującą ponadkulturowe kalki wedle akuratnie panującej mody. Jeżeli ktoś twierdzi że się nie inspirował, podświadomie nie użył już wykorzystanej formy, to nie wie co mówi. Powody są dwa: primo właśnie owa ilość informacji jaką, chcemy czy nie, wchłaniamy jak gąbka. Secundo zaś – większość tej informacji ukrywa się gdzieś w podświadomości przywalona kolejnymi informacyjnymi śmieciami świeższej daty i sami nie wiemy skąd się nam to nagle przypomina, wykreowuje i daje posmak jacyśmy to genialni i odkrywczy. Nikt na to nie wpadł. A potem bach, jak w kaczy kuper, dostajemy z obu luf, czasem jeszcze flekiem z półobrotu, bo już ktoś, kiedyś, coś takiego…

Nie mówię oczywiście o ctr+C ctr+V i toczka w toczkę rżnięciu głupa, przy użyciu cudzego pomysłu li tylko różniącego się podpisem autora. Ale, to co do tej pory jeszcze w XX w. było w miarę proste do oddzielenia, tu plewy, tam ziarno, teraz już tak łatwe nie jest. Cienką czerwoną linię gdzieś ukradli i w zamian mamy domyślne a szerokie martwe pole, granicę domyślną mniej lub bardziej. Tak długo, jak długo nie ma precyzyjnych danych kto, co i kiedy stworzył, i czy ten drugi miał czy nie miał możliwość tegoż obejrzenia, choćby potencjalną, nie będzie proste to rozgraniczenie na pierwszy rzut oka. Niestety liczba dzieł z obszaru znaku rośnie w takim tempie, że może być tylko gorzej, z tą ich weryfikacją.

Najlepszym chyba przykładem, tego co opisałem powyżej, był konkurs Human Right z 15 tysiącami nadesłanych projektów, gdzie podobnych nie tylko idei, ale i ich wizualizowania, było na pęczki. Ot, ujednolicanie się kulturowe i globalizacja myślenia.

Projektujesz? szykuj kuper.


lipiec na fanpejczu

1 sierpnia 2011

wybiórczo

4 lipca
10 lat Museums Quartier w Wiedniu, czyli kultura w dawnych stajniach cesarskich

5 lipca
problemy ze znakami miast to nie tylko nasza specjalność 🙂 Chomutov má nové logo

Chomutov logo
6 lipca

Lasko Dzurovski stworzył portret E. Spikermanna, złożony krojem FF Meta

Erik Spiekerman portret

9 lipiec

Heyah z nowym „plakatowym” logo w buraczkach, a ze światłami w logotypie coś nie gra

Heyah nowe
Wirtualne media – Heyah z nowym logo, a bez Ryśka i Winstona w reklamach

10 lipca

Co to jest plagiat? ano to sobie obejrzyjcie – plakaty.blox.pl – Zemsta Michaela Myersa. Wróć, Fahrenheit

12 lipca

Tadeusz Gronowski (1894 – 1990) wystawa prac autora żurawia LOTu

Triki komiksiarza, z kolorem na blog.titos2k.com

13 lipca
PZU szykuje się do kompleksowej zmiany wizerunku, ciekawe co z tego wyjdzie, bo co do tej pory było opisywałem w Siermiężne PZU, nawet autora własnego znaku nie znali, za to potrafili ustawiać do pionu.

14 lipca
Ile kosztuje prestiż polskiej prezydencji?

2. Eskadra opracowała nowy Oknoplast… podobno pełen świeżości.

Oknoplast nowe logo

15 lipca
Chrzanów ma nowe logo Komunikacji Międzygminnej.  czyli logo jako osłoda podwyżek cen w komunikacji…. logoosłoda? skąd my to znamy… nie czasem z Warszawy?

zkkm Chrzanow logoA mówiąc serio – do chrzanu, chyba że to komunikacja przedszkolna.

2. Dużo się mówi o plagiatach a tu proszę na Facebooku niby pastisz I Love New York, a jak byk plagiat  i na dodatek zarabia na siebie, sprzedają gadżety.

I Love Nysa

Iwa Lendzion na FB  –  Taki żarcik zrobiony sobie nieodpłatnie, ku uciesze innych, jest OK, bo w sumie pomysł fajny. Ale zarabianie na tym, to już takie OK nie jest.

Ciekawe co na to autor Milton Glaser i właściciel znaku miasto New York.

16 lipca
„Znamy logo B2B, czyli Bydgoszcz to Business”

Bydgoszcz to bussines

hmmm… niestety już znam …i nie wiem po co…

17 lipca
prostota i czytelność 🙂 z designmadeingermany.de

Rezept Destillate

2. Gdzie indziej przeczytał

„Dominujący w logotypie kolor szary wpisuje identyfikację w kod kategorialny instytucji centralnych.”

i zdębiał, bo mowa była o ministerstwie, polskim… Kod kategorialny… hm, chyba kod głupoty.

18 lipca
Kolejne Ministerstwo fundnęło sobie logo, bez sensu, o czym można poczytać u Rafiego

MSWiA logo

Dwa grzyby w barszcz –  i godło Polski i logo w jednym, prawie Wash and Go. Po co jeszcze te ptifurki  gradientowe i ta flaga niczym wisienka na torcie? Widać nieudany konkurs niczego nie nauczył.

21 lipca
Nowe logo powiatu Wodzisławskiego. Z konkursu.

powiat Wodzisław logo

Autor Aleksander Bąk

2. Winning design for the India Design Mark by Vasant Mehar, via ICOGRADA

India Design Mark

22 lipca (dawniej E.Wedel)
zastanawiam się co lepsze „zrobieni w torbę” czy „puścimy was z torbami”… Polską prezydencję promuje… worek na śmieci?!

23 lipca
Polski super samochód Arrinera i jego znak

Arrinera logo
Ciekawostka – okazuje się że na prezentacji stał prototyp bez silnika… witaj Polsko 🙂 W związku z otrzymanym wyjaśnieniem firmy Arrinera Automotive SA, dotyczącym sprawy silnika, przyznaję że umieściłem to zdanie za blogiem venowatch.blogspot.com, linkując je, jednak bez wyraźnie oznaczenia cytatu, nie weryfikując także tej informacji w innych źródłach. Powyższe nieprawdziwe  zdanie mogło zatem naruszać dobre imię firmy Arrinera Automotive za co bardzo serdecznie firmę Arrinera Automotive przepraszam. Andrzej-Ludwik Włoszczyński.

27 lipca

Z cyklu radosna tfurczość w przedszkolu – tym razom Braniewo nie dostanie lizaka. Woda, żagiel i słońce? pisaki się omskły…

Braniewo logoPo wala jące…

30 lipca
zaskoczenie, mamy Narodowy Instytut Przemysłu Konnego… Przemysłu??

Narodowy Instytut Przemysłu Konnego

31 lipca
Turek dorobił się logo

Miasto w klimacie Mehoffera doczekało się swojego logo. To stworzony przez poznańską agencję kolorowy znak graficzny nawiązujący do malarstwa.”

Turek nowe logo

Hmmm… znaczy jak Mehoffer to malarz, a jak malarz to pędzlem, a tak za przeproszeniem co on w ogóle poza witrażem ma z Turkiem po drodze? W 2009  była już propozycja znaku dla miasta, też nawiązująca do Mehoffera, ale lepsza

logo Turek

2. Konkurs Polski Internet dobija już samym logo… a dalej jest jeszcze weselej… http://www.polskiinternet.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=212&Itemid=135

polski internet

3. Jak znikają duperele… robi się dużo czytelniej

im mniej tym czytelniej


włoski plagiat

27 lipca 2011

I to na wysokim szczeblu plagiat, ministerialnym. Co prawda nie u nas a we Włoszech,ale wpadka jest na całego. Tym bardziej że nowy znak włoskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Ministero Dell’Interno), projektu INAREA Identity and design Network, miał uświetnić 100 lecie tegoż ministerstwa. Info za repubblica.it.

nowe logo włoskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
A tu pif-paf i…

Roy Smith - French Property Exhibition logo
oto wcześniejszy o trzy lata znak Roya Smith’a, zaprojektowany dla „French property exhibition”. Ten włoski znak nie jest tylko podobny, to jest ewidentny plagiat, mimo dodania bliku. Poniżej nałożenie obu znaków

nakładka 2 znaków
Żeby się komu nie wydawało, że takie mało znane, to logo Smith’a, trochę o nim w necie wzmianek jest, a i pokazane zostało, jak byk, i omówione w książce Davida Airey’a Logo Design Love. W polskim wydaniu tej książki znajdziecie znak Roya na str. 49.

Chyba należy się spore odszkodowanie dla Roya.

PS serdeczne podziękowania dla Michała Tadeusza Golańskiego za podesłanie tematu na FB 🙂

Roy Smith – French Property Exhibition logo

FigaroFont

24 maja 2011

czyli dwugłos o antyreklamie na bazie znaku.
Dostałem mail od Amadeusza Targońskiego, odpowiedziałem, po jego kolejnym mailu doszedłem do wniosku, że to dobry przyczynek do zwrócenia uwagi na antyreklamowe działanie znaku gdy…

AT:

Witam serdecznie,
[…]  Niedawno, będąc w jednym z wydawnictw, z którym współpracuję, ujrzałem folder drukarni. Folder jak folder, ale logo… Folderu nie będę słał, bo szkoda czasu, ale podam link do strony internetowej owej firmy: Figaro

Gdyby tylko kolory zamienić na żółty i czarny i wyprostować narożniki to nic innego tylko „wyjdzie” z tego dom typograficzny FonFont, który Pan zapewne świetnie zna…

Dla mnie to jest jednak przegięcie, żeby posłużyć się w tej samej przecież branży takim „zerżnięciem”…

Tu warto pokazać oba znaki, dla jasność co czyje. Z lewej FontFont z prawej Figaro.

znaki FontFont i Figaro

alw:

Sprawa i prosta i nie. Z jednej strony plagiat, a z drugiej ówże musi być robiony z rozmysłem, w sensie prawnym. Inspiracja raczej nie, bo ewidentnie to samo, czyli jednak plagiat, bo trudno zakładać, że drukarnia nie wie nic o FontFont i nie zna ich znaku, ale to tylko założenie, że jak branża to wie. Jest i trzecia możliwa opcja  zbieg takiego samego konceptu, powstały niezależnie z racji łatwości takiego przekształcenia. Ja stawiałbym jednak na plagiat.

AT:

Z rozmysłem pchać się w ryzyko, że ktoś powiąże te znaki ze sobą? Nie jest to chyba firma aż tak drapieżna…

Na mnie osobiście ten znak podziałał jak antyreklama, na pewno nie chciałbym drukować u kogoś takiego… Wydawnictwo w którym byłem i zobaczyłem folder po moim skojarzeniu obu znaków od razu wyrzuciło ofertę do kosza…

A w to, że ktoś z tzw. branży nie zna FontFontu to raczej trudno uwierzyć… Co innego gdyby to była jakaś niewielka firemka…
A może FontFont chciałby się wypowiedzieć w tej sprawie… ;-)))) Albo raczej ich prawnicy… ;-)))

Nie wiem czy firma drapieżna, czy też raczej ktoś miał pomysł na podpinkę. A może w ogóle nie było pomysłu tylko misie. Jak dodamy do tego ewentualne, bo nie wiem na pewno, oszczędzanie na pierdołach, czytaj projekcie znaku, to będzie i jakieś wyjaśnienie. Zakładam, może błędnie że to tani dizajn, z prostego powodu – projektanci jednak nie pchają się do plagiatów, jeśli je popełniają to raczej z podobnego toku myślenia i dochodzenia do podobnych koncepcji. Amatorzy, biorący się za projektowanie, uważają że w necie wszystko do wzięcia, wystarczy ctrlC i ctrlV a potem mały retusz – obrót, zmiana kolorów, ściśnięcie, zaokrąglenie narożników itp. Ale jakby się sprawy nie toczyły projektowo i obojętne co mówił twórca znaku, fakt jest faktem, nie najszczęśliwszym dla firmy, wręcz, jak napisał Amadeusz, antyreklamą. Ja dodam – rzetelność została podana w wątpliwość i w takim kontekście hasło „Cała Polska u nas drukuje ” można spuentować jednym słowem – jeszcze.

Uprzedzając ewentualne głosy, że jeśli znak zarejestrowano w Polsce to wszystko ok, otóż nie. Sprawa rejestracji jest dość prosta jeśli obszar działania ffirmy, wybrane pola działania, jednej i drugiej się nie pokrywają , a firma A ma ochronę na obszar własnego kraju, to właściwie z grubszaa nie ma przeszkód w zarejestrowaniu znaku w innym obszarze działania i w innym kraju, ale….. bo zawsze jest haczyk „ale”, jest ochrona na bazie prawa autorskiego.

Puenta
Znak pożyczony zadziała odwrotnie do oczekiwań. Zamiast reklamy przyniesie antyreklamę, zamiast zysków straty i to nie tylko w postaci straconych klientów.


Białostocka zadyma

30 stycznia 2011

Ostatni hit podniecania się podobnym znakiem, oczywiście ogłoszonym od ręki plagiatem, to wyłonione w drodze konkursu logo Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego, autorstwa tandemu Agnieszka Kulesza i Agnieszka Dakowicz (górne)

Jak zwykle zadyma i ciężkie oskarżenia, a organizator analizuje sytuację prawną. Podobne do znaku autorstwa Pentagramu (dolne) jest i nie ma co z tym dyskutować, ale czy podobne to natychmiast plagiat? Plagiat jak wynika z definicji to to samo, tyle że podpisane cudzym nazwiskiem. Podobne zaś może być wiele znaków i nie koniecznie nawet wzajemnie inspirowanych. Oba powyższe podobne są, bo oba odnoszące się w inspiracji do tego samego zjawiska nakładania się fal, co widać, co prawda do góry nogami, na poniższym rysunku.

fala kulista

Po prostu użycie  najprostszych form i odwołanie do tego samego źródła inspiracji zawsze takie niebezpieczeństwo podobności sprowadza. Podnoszone zarzuty iż nie sprawdziły, autorki znaku, w necie, też są nie do końca właściwe. Bo po pierwsze nie każdy musi, mimo sprawdzania w Google, trafić akurat na ten podobny, a 2. podobny nie oznacza zamykający drogę naszemu pomysłowy. W obu bowiem wypadkach przy użyciu tego samego zjawiska sprzedawane są nieco inne idee. I nic w tym obrazoburczego, cała historia sztuki  i projektowania usiana jest gęsto podobnymi motywami, podobnymi rozwiązaniami i ideami, a nawet braniem się z premedytacją za dokładnie ten sam temat. Więcej, cała edukacja projektowania opiera się na odtwarzaniu istniejących rzeczy, tak było i jest z malarstwem – by złapać technikę i styl, tak jest i obecnie przy zadaniach odtwarzania w programach wektorowych istniejących znaków np. Coca-Coli, Fiata i wielu innych.

Przy okazji tej kolejnej zadymy pod nośnym hasłem plagiat naszła mnie pewna refleksja, dotycząca kształtu. Otóż w wywołanej sytuacji mamy podobieństwo kształtu bardzo prostego, choć nie identyczność.

Z drugiej strony kształt skomplikowany też nie jest wolny od możliwego zarzutu  inspirowania się, tym bardziej jeśli pochodzi z tego samego obszaru działań firm jak np bankowość.

Lub inny przykład, bardziej podchodzący i „jednoznaczny”

Łatwo odnajdziemy, z racji wykształconych kalek pamięciowych, ową podobność, choć podobność na wielu płaszczyznach przecież rozpatrywana – idei, stylu, koloru, symboliki, rysunku, wcale nią być nie musi. Tak samo przecież, na  bazie kalek pamięciowych, testuje się skojarzeniowo nowe projekty, o kształtach jeszcze nie znanych testerom a już mogących przywołwać skojarzenia podobieństwa do tego czy owego kształtu.

A co jeśli kształt prostej formy jest identyczny? Ano teoretycznie rejwach powinien być jeszcze większy. Powinien a nie jest. Dziwne. Bo oto mamy kształt najprostszy – pojedyncze wypełnione koło. I co? ano nic, a mnogość tego powielonego bytu jest duża. Mówię tu wyłącznie o pojedynczej, niczym, poza kolorem, nie skażonej formie owego wypełnionego koła, punnktu czy kropki (ale nie w znaczeniu znaku interpunkcji). Przykład? a proszę bardzo,prosto spod palca, żeby specjalnie nie szukać

To akurat żaden ewenement, to samo dzieje się z kwadratem i trójkątem równobocznym. Zastanawialiście się dlaczego? dlaczego nikt nie robi rabanu o plagiat?