30-letnia dziura

14 czerwca 2015

Tak na marginesie ostatniego wpisu, o znakach z PRL-u, i zadowolenia z przywracania tym znakom ich Twórców, dotąd siedzących po ciemnej stronie księżyca, naszła mnie chęć liczenia. Oczywiście liczenia lat ubyłych, ważnych a zagubionych.

Mamy oto w roku 1969 pierwszą Wystawę znaków Graficznych. Ta pierwsza wystawa zawarła w sobie projekty lat powojennych, od roku 1945 do 1968. To dość burzliwy okres ale jak by nie patrzeć zamknięty w cezurze 23 lat. Druga Wystawa Znaku Graficznego, jej część współczesna, obejmie raptem lat 15, od 2000 do 2015 roku. Między tymi dwoma wydarzeniami zieje dziura zapomnienia, 30 letnia dziura, od roku 1969 do 1999. Ta dziura jest 2 x większa niż planowana część współczesna Drugiej Wystawy, a jednocześnie zawiera w sobie chyba najbardziej dynamiczne zmiany jakie następowały na naszej drodze – od socjalizmu do kapitalizmu, od zachłyśnięcia się zachodem za Gierka, po początki dzikiego kapitalizmu, po zmianach ustrojowych. Część to ważna, bo pokazująca i te zmiany i pokonywanie kolejnych etapów pogoni za światem, zmiany w podejściu do znaku oraz corporate identity. A wreszcie pokazująca ewolucję projektową od krzywików i grafionów po komputery.  Szkoda było by ten ważny dla polskiego projektowania okres pozostawić w cieniu przeskakując.

Dlatego pozwalam sobie na apel – pójdźmy za ciosem i zorganizujmy wystawę znaków z tego zagubionego okresu 1969-1999. Zepnijmy obie wystawy (z 1969 i 2015) klamrą trzeciej, pokazując ciągłość i bogactwo polskiego projektowania znaku, którym na prawdę nie musimy się wstydzić na zachodzie. Chwalimy się Polską Szkołą Plakatu, możemy także chwalić się Polską Szkołą Znaku Graficznego.

Okazja do takiej wystawy jest, w roku 2018, na 100 lecie odzyskania niepodległości. Ale też i z takiej okazji wartało by dodać część czwartą – znaki okresu międzywojnia. A może nawet zrobić jedną wielką wystawę znaków graficznych ze stu lat, od roku 2018 do roku 2018….

Tak mi się marzy, ale mam nadzieję i przekonanie o realności tych marzeń.


znaki z PRL

12 czerwca 2015

Po latach posuchy idziemy ku normalności. A chodzi o publikacje książkowe ze znakami firmowymi, inaczej zwanymi logo, popularne od lat na zachodzie. Na fali postępującej logomanii aż prosiło się odkurzyć i udokumentować stare znaki z okresu PRL, tym bardziej, iż wiele z nich stało się dla młodego pokolenia twórców kultowymi, chociaż te znane to jedynie czubek góry lodowej, ogromna ich część pozostaje nadal nieznana i niedoceniona. Ale mamy kolejne dwa ważne wydarzenia.

Dobry trend zapoczątkował Patryk Hardziej swoją dyplomową publikacją „PZG” ,  ale też po eksploatacji PRL czeka nas dokumentowanie czasów po transformacji ustrojowej i tu może być równie ciekawie, bo materiału zbierze się na kilka publikacji. A może wejdzie w jakąś tradycję publikowanie zestawów znaków, co czas jakiś. Na razie, idąc za ciosem, Patryk umyślił reaktywowanie Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych, z roku 1968, i dodanie jej lustra, w postaci znaków współczesnych, powstałych po roku 2000.

2 Ogólnopolska Wystawa Znaku Graficznego

Zapowiada się więc niebywałe wydarzenie. Więcej szczegółów o tej wystawie i naborze prac znajdziecie na stronie Drugiej Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych. Efektem tego przedsięwzięcia, oprócz wystaw, ma być także publikacja książkowa.

A skoro o książkach, jeszcze nie ochłonąłem po tych przedsięwzięciach Patryka, a już mamy nową inicjatywę w temacie starych polskich znaków. Wystartowała oto bardzo interesująca, kolejna, publikacja ze znakami z okresu PRL – BLOC LOGOS. Książka będzie sporą dokumentacją – 2000 znaków z okresu 1947-1991, zatem pełny nieomal przegląd polskiego projektowania znaków w okresie PRL. Autorzy sami oznaczają tę pozycję jako vol. 1, zatem domyślam się iż inicjatywa będzie się rozwijać, co mnie bardzo cieszy.

Bloc LogosBloc Logos

Gorąco polecam wsparcie tego projektu na Kickstarter.com
Strona domowa BLOC LOGOS – bloclogosbook.com, prezentacja na Behance – BLOC-LOGOS-Book.

Dobrze jest znać własną historię, ja wiele tych znaków pamiętam z codziennego ocieranie się o nie, młodzi niestety, poza wyjątkami, ich na ogół nie znają.

A skoro już ten trend się zaczął, z dokumentowaniem znaków, to marzy mi się jeszcze krok dalej, poza tym PRL-em, może projektanci zaczną prezentować w formie książek swoje dokonania z jakiegoś okresu. Było by to dość ciekawe móc zerknąć na taki zestaw znaków jednego autora. A że może być to ciekawe dla innych przekonał mnie mój własny zbiorek zaprojektowanych znaków, powstały na 40-kę pracy ze znakami.  To o tyle ciekawe doświadczenie, że nie trzeba wybierać, jak do portfolio, tych lepszych,  można dać wszystkie. Takie dokumentacje w formie książkowej warto robić także dla samego siebie.


FIAT zmienia się w FCA

29 stycznia 2014

Koncern FIATa przejął Chryslera i zmienia siedzibę, z Turynu na Londyn, nazwę i swoje logo.

nowe logo Fiat Chrysler Automobile, dawniej FIAT

Zmiana dotyczy koncernu, na razie, zatem miłośnicy emblematu FIAT na samochodach nie muszą się martwić.

Dla przypomnienia krótka historia logo FIAT, którą puściłem na blogu w 2006 r.


Chopin 49

13 kwietnia 2010

Przeglądając moje stare archiwum trafiłem na nieco pożółkłą kartkę  sprzed 61 lat. Archiwalna, ale na czasie, mamy bowiem Rok Chopina. A oto kartka ze znakiem Rok Chopinowski 1949.
znak Roku Chopinowskiego 1949, aut. K.Sopoćko

Znak, umieszczony na licu kartki,  zaprojektował Konstanty Sopoćko. Kartkę wydał Instytut Fr. Chopina, druk RSW Prasa.


Nowe logo Peugeot

8 stycznia 2010

Francuski koncern Peugeot, a właściwie Peugeot Société Anonyme (PSA), zmieniło właśnie logo. Tak wygląda kolejna metamorfoza lwa prezentowana na stronie firmowej.

Nowe logo Peugeot

Redesign znaku przygotowała amerykańska agencja Landor, ta sama która odświeżała emblemat Citroëna.

Poniżej krótka historia zmian emblematu Peugeot, od ostatniego do pierwszego znaku, więcej można poczytać na stronie firmy.

2002

 logo Peugeot 2002

1980

 logo Peugeot 1980

1970

 logo Peugeot 1970

1960

 logo Peugeot 1960

1936

 logo Peugeot 1936

1925

 logo Peugeot 1925

1858

 logo Peugeot 1858

Tu warto dodać cytat, za joemonster.org, wyjaśniający genezę znaku:

Pierwsze logo Peugeota było zaprojektowane przez jubilera Justina Blazera w 1847, powstało na bazie flagi regionu Franche-Comte. Początkowo logo było pieczęcią symbolizującą jakość stali produkowanej w fabryce Peugeot.

Źródła: Peugeot, Landor, wyborcza.biz, joemonster.org


Zimowy dizajn

22 maja 2008

Za oknem coraz bliżej do lata, a ja postanowiłem przywołać ciut zimy. Tak się składa że zimowe igrzyska olimpijskie jakoś chowają się w cieniu tych letnich. Tak samo ma się rzecz z ich znakami. Logo letnich omawiane jest na wszelkich forach i stronach, od sportowych po dizajnerskie. Zimowe logo pojawia się jak zefirek i znika. No to moze warto je  pokazać, tak poza sezonem. Tym bardziej że to ciekawy obraz zmieniającej się z upływem czasu estetyki i wagi przykładanej do znaku.

Mimo że historia Zimowych Igrzysk zaczyna się w roku 1924 w Chamonix, potem kolejno – St. Moritz 1928, Lake Placid 1932, Garmisch-Partenkirchen 1936, St. Moritz 1948, Oslo 1952 i Cortina d’Ampezzo 1956, zacznę od pierwszych igrzysk jakimi się interesowałem.

Squaw Valley 1960. Było to pierwsze logo, które usilnie w kajeciku próbowałem przerobić, za co zresztą przyszło zapłacić przepisywaniem 1500 razy  słowa „olimpiada”, w mojej wersji było niestety „olympiada”. Tak mój polonista uczył poprawności.

Innsbruck 1964 – to logo pojawi się raz jeszcze przy ponownym wyborze Innsbrucku. W historii Zimowych Olimpiad trzykrotnie rozgrywały się one w tych samych miejscach powtórnie – St. Moritz 1928, 1948; Innsbruck 1964, 1976; Lake Placid 1932, 1980, ale tylko raz użyto tego samego (prawie) znaku.
Grenoble 1968

Sapporo 1972. Ten znak odbiega stylistyką nie tylko od wcześniejszych ale i późniejszych zdecydowanie na plus.

Innsbruck 1976. Powielony znak z roku 1964 przeszedł mały lifting i po sprawie
Lake Placid 1980. Jak dla mnie zdecydowanie najbrzydszy.
Sarajewo 1984

Calgary 1988. Najpierw Sarajewo a następnie także Calgary zaprezentowały znaki jednokolorowe, sterylne i technicze

Albertville 1992

Lillehammer 1994. Znak graficzny sprawia wrażenie jakby przewracał się w lewo

Nagano 1998

Salt Lake City 2002

Turyn 2006

Tak oto dochodzimy do przyszłości  – rok 2010 Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver

W roku 2014 stolicą Zimowej Olimpiady zostało wybrane Soczi, jednak warto pokazać również znaki kontrkandydatów.

Patrząc na ten zestaw znaków widać nie tylko jak daleką drogę przeszedł dizajn, ale i jak coraz większy wpływ na Igrzyska miały rozwijające się media, przedewszystkim elektroniczne. A mają coraz większy.


Dostępna po 35 latach

13 kwietnia 2008

Książka stara, niedostępna nieomal, nie licząc oczywiście antykwariatu, a i to nie u nas. Książka której nie ma, ale jednak jest…

“Top Symbols And Trademarks Of The World” Franco Marii Ricci i Corinny Ferrari.wydana została 35 lat temu, w roku 1973. W sumie ten dość duży zbiór znaków to niezłe źródło do poznania XX w. historii projektowania logo. Książka to właściwie dwa voluminy, oba oparte na zasobach amerykańskich, z dodatkiem kanadyjskich w części drugiej. Sądząc po układzie miało to być zamierzenie szersze, wielotomowe, trudno powiedzieć dlaczego nie nastąpiła kontynuacja, może szkoda. Jak zwykle przy takich zbiorach znaków mamy perełki, jak prace Herba Lubalina czy Saula Bassa, ale także są prace słabsze, co w niczym naturalnie nie umniejsza wartości tego zbioru.

Napisałem że książka niedostępna, ale jednak jest i nie jest to żart. Została bowiem udostępniona przez Petera Gabora, prowadzącego bardzo interesujący blog Design et typo, do celów dydaktycznych, w formie pdf-ów zawierających skany stron obu książek, w takiej formie jak niżej.


Wszystkie prawa zastrzeżone. Użytek wyłącznie dla potrzeb dydaktycznych/pedagogicznych

PDF-y są dość ciężkie 8 i 17 MB. Można pobrać z innej bardzo ciekawej strony – rumuńskiego dizajnera Iancu Barbărasă,

“Top Symbols And Trademarks Of The World” vol. 1 – 8MB
“Top Symbols And Trademarks Of The World” vol. 2 – 17MB


Wszystkie prawa zastrzeżone. Użytek wyłącznie dla potrzeb dydaktycznych/pedagogicznych

Ciekaw jestem kiedy u nas powstanie taki zbiór w formie książkowej.

Dodatek specjalny

Czyniąc zadość życzeniu Petera Gabora /patrz komentarz/, przedstawiam jego treść, w wolnym tłumaczeniu, wytłuszczając istotne fragmenty dotyczące ochrony praw autorskich.

Witam wszystkich. Jestem bardzo zadowolony mogąc pomóc ci w odkryciu tych wspaniałych źródeł (2 vol./10). Jednak zachowania prawidłowej formy byłbym wdzięczny otrzymując oficjalne żądanie autoryzacji do reprodukcji tych książek w formacie PDF. Dlaczego? Po pierwsze, na każdym slajdzie można przeczytać, że reprodukcja jest zabroniona, zarezerwowana wyłącznie do użytku pedagogicznego. Tą drogą chronię prawa autorskie pierwszego edytora Franco Maria Ricci. Moje oczekiwanie nie ma na celu zarobienia pieniędzy. Nie jestem przeciwko tego typu transformacji do PDF’a, chociaż jakość nie jest lepsza niż na mojej stronie (typogabor). Byłoby znacznie wygodniej [używając w celach dydaktycznych – dopisek mój] użyć zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Powiększenia ze słabszej rozdzielczości nie są tak dokładne. Konkludując chciałbym prosić abyś opublikował przy PDFach to uzupełnienie: „Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Użytek wyłącznie dla potrzeb dydaktycznych/pedagogicznych”.
Dziękuję za zrozumienie i wizytę na mojej stronie.
Peter Gabor, graphic designer.

Mam nadzieję że nikomu nie przyjdzie do głowy naruszanie praw autorskich, o jakich pisze Peter, a zainteresowani zwrócą się bezpośrednio do niego.


Atlanta 1996 – sprostowanie

11 lutego 2008

Najpierw dostałem mail z pytaniem – które właściwie logo używane było na igrzyskach olimpijskich w Atlancie, w 1996 r.? Byłem pewien, że projekt autorstwa Brada Copelanda /Atlanta/, z 1988 r, prezentowany  poniżej

logo Atlanta 2004

a umieszczony przeze mnie w tekście Nowe logo London 2012 . Postanowiłem jednak sprawdzić, jako że moda na zmienianie raz wybranego znaku to nie tylko aktualna przypadłość. No i fakt. Okazuje się, że słaby ze mnie sympatyk sportu i nie zauważyłem zmiany. Dzięki stronie Charlesa Apple sprawa się wyjaśniła. Ostatecznie nastąpila zmiana projektanta i finalne logo imprezy  zaprojektowała firma designerska Walter Landor Associates z San Francisco,

II wersja, finalna
ostateczna wersja logo Atlanta 1996

więcej ciekawostek na ten temat można znaleźć na stronie Atlanta and the Game.

Mnie i tak podoba się to pierwsze.


Ustawili do pionu, zrównując z poziomem.

8 lutego 2008

Dopiero co, napisałem o logo PZU. No i nakryli mnie „poszukiwacze autora” projektu tegoż logo, a nakrzyczeli, a ustawili do pionu, zrównując z poziomem. Nawrzucali co swoje i… skasowali cały wątek na GL! A co, po co mają wyjaśniać cokolwiek. Przepraszam zatem za nie działające w tamtym wpisie linki

A ja mogę sobie tylko poopowiadać co było, bez cytatów, na podstawie archiwizacji, jako że nie udało się o to dopytać szczegółowo w owej sławetnej „dyskusji”.

Rozumiem obronę dobrego imienia firmy, nie rozumiem jednak, jeżeli broni się go w tak specyficzny sposób – obrzucając przeciwnika ogólnikami o nierzetelności i nieprawdziwości informacji w napisanym tekście. Konkrety? nie ma konkretów, jest kasowanie wątku. A tam było dziwnie – padło na przykład żądanie zaprzestania posługiwania się znakiem. A czy ja się nim posługuję, w takim rozumieniu, że można mi tego zakazać, skazać i obatożyć? sygnuję nim moje towary, usługi, teksty może nim podpisuję albo obrandowałem samochód? A może przytaczam je, li tylko, informacyjnie, jako przykłady/cytaty ilustrujące to, o co mi chodzi w tekście?

Zarzut drugi – podawanie nieprawdziwych danych, nie posiadanie informacji (?!) i fakty przedstawiam niezgodnie z rzeczywistością. Dobre. A jak ta rzeczywistość wygląda? Jakież to informacje powinienem mieć by napisać, na prywatnym blogu, co mi się podoba, a co nie? Niezgodne z rzeczywistością? A co jest niezgodnego w moim wpisie z rzeczywistością, tą ogólnie dostępną? to że logo ma kilka wersji logotypowych, czy że brak informacji o historii na stronie firmy? Czy wobec wezwania do zaprzestania pisania rzeczy nieprawdziwych i niezgodnych z rzeczywistością mam rozumieć, że firma nie powstała, nie nazywa się, nie używa skrótu i nie posiada logo i wersji logotypów… sam już się gubię…. A może mam zamknąć się i pisać wyłącznie peany o PZU? na to wychodzi, skoro padło że… obgaduję nieelegancko firmę. Ale jaja.

Zarzut, nie zarzut – autorka cytatu z poprzedniego wpisu nie wyraża zgody na cytowanie. Autorka najpierw na otwartym forum wypowiada się publicznie, a potem nie zgadza się na cytat z niej, na marginesie krótki i tyczący roku powstania firmy. Mam więc chyba prawo, jako treść ogólnie dostępną, zacytować, rzetelnie podałem link do dyskusji i dane autorki wypowiedzi. Spełniłem wymóg formalny cytowania – podałem źródło, to źle?. Wychodzi że źle, bo… można temat skasować, ten dokąd prowadził link, i za chwilę udawać, że nas tam nie było w ogóle.

Zarzut a la kabaret – jakoby wypowiedź moja, na moim blogu, miała powodować utratę zaufania – UWAGA – do środowiska, w domyśle grafików-projektantów. Kuriozalne. Ładnie połechtali, tylko ani nie mam takiej mocy sprawczej, ani tym bardziej takiej pozycji, to raz. A dwa – nawet najgłupsza wypowiedź jednego faceta, nie nie pozbawia zaufania do środowiska, żadnego, inaczej wszyscy porozumiewalibyśmy się dawno na migi, a i to nie jest pewne pamiętając gest Kozakiewicza.

Osobna sprawa to pomylenie mojego prywatnego bloga z gazetą, ja nie muszę, pisząc o swoich odczuciach czy zastrzeżeniach, weryfikować wszelkich danych. To nie materiał śledczy. Opieram się na źródle ogólnodostępnym dla każdego, internecie, jeśli więc w tym źródle jakichś informacji brak, to wina nie moja a firmy, że o to nie dba. Zresztą do czego niby miałyby mi te informacje dodatkowe posłużyć? do usprawiedliwienia że znak jest OK, tylko inni tego nie widzą?

Najpierw jedna, a potem druga, z cytowanych w poprzednim wpisie osób atakowała mnie też za… pisanie o temacie na własnym blogu, a nie tam gdzie oni by chcieli. Okazuje się, że nie mogę sobie napisać na blogu po prostu tego co chcę – na przykład „ta krowa mi się podoba, a tamta owca nie”, bo wpadnie jaki rolnik i każe zweryfikować informacje i nie podawać nieprawdziwych. Tylko co jest nieprawdziwe – krowa to nie krowa, a może owca-nie owca, czy też mam weryfikować swoje podobanie/niepodobanie wedle cudzego punktu chcenia i widzenia?

Na dodatek, straszna rzecz, moje pisanie na blogu, to „ukrywanie się”. Ciekawostka. Jak rozumiem pisząc pod własnym nazwiskiem, na własnym blogu, robię to bo nie mam odwagi i ukrywam się 🙂 Wolne żarty.

Szczerze mówiąc przypomina mi to wszystko obronę Częstochowy przed… chińczykami. Już bronimy, chociaż oni jeszcze nie wiedzą, że w ogóle mieli zaatakować. Bronić wizerunku firmy też warto z głową.

Zaprosiłem Szanownych adwersarzy do napisania sprostowania owych nieprawdziwych informacji w moim tekście, o ile są. Chętnie opublikuję takie sprostowanie z konkretami, może sam się w końcu dowiem w szczegółach o co właściwie biega….

…..

Do tej pory czekam (25.06.2010 r.), wymiękli?


Siermiężne PZU

2 lutego 2008

Przy okazji poszukiwań twórcy znaku PZU, jakie prowadzi na GL kilku pracowników, przyjrzałem się i znakowi i argumentacji za jego utrzymaniem. Podstawowy argument jest właściwie jeden – tradycja. Prawdę mówiąc od razu przychodzi mi na myśl ulubione porównanie ze starym wytartym i wyszlajanym swetrem, o tyle zasadne, że wspierającym tę tradycję argumentem (nie do odrzucenia) jest klasyczne „ludzie znają ten znak i przyzwyczaili się. Inż. Mamoń, z Rejsu Piwowskiego, mawiał że najbardziej lubimy to co już znamy. Ale niech tam, tradycja to tradycja, czasem warto ją podkreślać i to nie ulega wątpliwości. No dobrze, skoro jednak tak, to oczekiwałbym konsekwencji. Znak, mastodont ery socjalizmu, zawiera jasne odwołanie „rok założenia 1803”,

choć, jak widać, stary znak też nie miał jednej wersji.  Ten obecny, po liftingu z ostatnich lat, miast odwołania do tradycji uznał za ważniejsze wyakcentowanie wielkości firmy, poprzez wstawienie w szarfę „grupa pzu”

Ale to za proste, więc mamy i taką wersję jak ta, z nazwą firmy córki, „Zycie SA” na wstędze

Tradycja, ważna sprawa, ale hm… stary znak odwoływał się do roku 1803, wedle zaś słów Piotra Lewandowskiego z Biura Komunikacji Korporacyjnej i Marketingu PZU (w dyskusji na GL}

Obecny Powszechny Zakład Ubezpieczeń powstał w 1952 r., jako Państwowy Zakład Ubezpieczeń. Stało się to na mocy ustawy z dnia 28 marca 1952 r. o ubezpieczeniach państwowych (Dz. U. z 1952 r. Nr 20, poz. 130).
Pierwszy statut PZU otrzymał uchwałą Rady Ministrów Nr 939 z dnia 3 listopada 1952 r. w sprawie nadania statutu Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń.
A więc znak PZU należy datować gdzieś począwszy od 1952 roku.”

Skąd więc ten rok na szarfie? Następna wypowiedź i kolejna zagwozdka

Oczywiście PZU korzysta z pewnego mitu jakim jest twierdzenie, że mamy historię siegającą 1803 roku. Prawda jest jednak taka, że wtedy istniało…. ale Towarzystwo Ogniowe, a nie PZU ;-). PZU powstało troszkę później.

pisze to p. Renata Bytner-Tkacz, Koordynator ds.Identyfikacji Wizualnej PZU SA/PZU Życie SA

Jak zwał tak zwał. Odwołująca się jednak do swojej tradycji firma ani dudu na ten temat nie prezentuje na własnej stronie firmowej. Czegoś takiego jak „historia firmy” tam nie znajdziemy. No to ma, ta historia i tradycja, znaczenie czy nie? Wychodzi dziwota – albo jest to tradycja znana, udokumentowana, którą warto się chwalić, albo obracamy się w sferze mitów. W takim ukladzie nie dziwi, że dowiedzieć się co znaczy rok 1803, ujęty w starym logo, nie ma gdzie i pozostaje domyślność. A może jest, ale tylko dla wtajemniczonych? Jak widać corporate identity leży i kwiczy, skoncentrowano się bowiem na visual i starczy, wszyscy zadowoleni. Oj, chyba nie starczy.

Odrębny punkt to stosowane logo razem z logotypami nazw. Nie wiedzieć skąd urodził się, nielogiczny zupełnie, ich wygląd typu „masło maślane”. Logotyp obok znaku zawierającego skrót nazwy powinien ją rozwijać w pełne brzmienie. Powinien, ale nie w PZU. Mamy więc znak z literami PZU a obok logotyp PZU SA, zamiast, jak bymy oczekiwali, Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA.

Jak grupa to grupa, więc inne znaki wyglądają podobnie

Załóżmy jednak, że firma pozbywa się pełnej nazwy, przestaje ją stosować, na rzecz skrótowca, no to konsekwencja mile widziana, a tu dodatkowy piruet,

w takim oto kształcie „PZU Życie SA”. Zgodnie z logiką operowania skrótem powinno być PZUnŻ, bo pełna nazwa to Powszechny Zakład Ubezpieczeń na Życie. Dla jasności ta pełna nazwa też jest używana w logotypie na spółkę z tą krótką PZU Życie SA. Ot, Panu Bogu świecę, a diabłu ogarek. Skoro już o konsekwencji to, tak na marginesie, z kreseczką też możemy poszaleć – nie pionowa, a pozioma w samym logotypie

Kolejny potrójny piruet to logotyp używany ze znakiem na stronie korporacyjnej, w którym wymienieno wszystkie części składowych grupy PZU, firmy córki. Po co? nie wiem. Na dodatek były 3 do dyspozycji wersy, więc 2 firmy upchnięto w jednym wersie.

Można się naturalnie odwoływać do tradycji, nikt nie mówi że nie należy, jednak jeśli tak, to robić to konsekwentnie, a i sam tylko archaiczny kształt nie może być jej jedynym nośnikiem. Znak ewidentnie źle wygląda i nie pomoże mu już żaden lifting, trzeba pomyśleć o spójnej, nowoczesnej identyfikacji, chyba że firmie zależy na tym postsocjalistycznym ogonie tradycji zawartym w logo.

Na koniec małe zestawienie znaku PZU ze znakami konkurencji, zaczerpnięte ze strony Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

Siermiężność to też wyróżnik, można nawet mówić o specyficznym USP, czy aby tylko właściwy.