kto właścicielem znaku?

15 czerwca 2017

Regulaminy konkursów potrafią zaskoczyć, zawartymi w nich zapisami. Najnowszy przykład mam przed nosem, to regulamin konkursu na logo transportu publicznego w Warszawie. Przyjrzyjmy się co w nim zapisano.

㤠1.
Organizator: Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie
Partner: Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej „

To warto zapamiętać – organizatorem jest ZTM a partnerem STGU, ale czytajmy dalej.

㤠2.
Cel konkursu
Obecnie w przestrzeni miejskiej funkcjonuje wiele różnych znaków graficznych związanych z transportem  zbiorowym. Równolegle funkcjonują trzy logotypy samego Zarządu Transportu Miejskiego, używany jest również symbol promocyjny miasta „Zakochaj się w Warszawie komunikacyjnej”. Wyeksponowany jest też herb Warszawy oraz logotypy spółek świadczących usługi na rzecz miasta. Istnieje zatem potrzeba ujednolicenia oznakowania.  Logotyp  powinien w sposób jednoznaczny identyfikować usługi transportowe organizowane przez m.st. Warszawę, a także całą komunikację miejską jak i poszczególne środki transportu publicznego, tworzące krajobraz miejski.”

Fakt występowania wielości znaków na środkach miejskiej komunikacji nie podlega dyskusji, a ich różnice stylistyczne widać poniżej, choć to tylko część znaków.

znaki komunikacji miejskiej w Warszawie

Wspólne ich występowanie rodzi chaos informacyjny, co także nie podlega dyskusji.

Ale tu nasuwają się pytania – czy ma to być jeden znak (sygnet) ze zmiennym logotypem dla wielu podmiotów? Czy może ma to być zestaw znaków jednolitych stylistycznie? A może, skoro użyto terminu „logotyp” chodzi o dodanie wszystkim znakom jednolitego kroju pisma i jego ustawienia? OK, czepiam się, w końcu to mało istotne, można poczekać co wyjdzie z konkursu i wybrać sobie jeden z wariantów. Jedźmy dalej, do znacznie ciekawszego zapisu.

㤠8
Prawa autorskie
2. Zwycięzca konkursu zobowiązuje się do przeniesienia na Stowarzyszenie  Twórców  Grafiki Użytkowej autorskich praw  majątkowych do opracowanego logotypu.   

Czyli, że jak? Organizator (ZTM) wykłada kasę a Partnerem (STGU) przejmuje należne mu prawa? O co tu chodzi? STGU kupi, za nie swoje fundusze, i odsprzeda ZTM-owi, który te fundusze wyłożył? A może STGU, jako właściciel praw do znaku/identyfikacji, będzie udzielała licencji ZTM na korzystanie ze znaku, zarządzała nim, za, ma się rozumieć, stosowną gratyfikacją? Mam nadzieję, że STGU zechce wyjaśnić ten dziwny zapis w regulaminie.

I jeszcze drobiazg, w tymże § 8 punkcie 2 następuje wyliczenie pól eksploatacji z ciekawym podpunktem.

„Przeniesienie autorskich  praw  majątkowych  następuje po wypłaceniu wynagrodzenia o którym mowa w pkt. 6, z chwilą podpisania przez strony protokołu  odbioru prac oraz umowy, bez ograniczeń co do terytorium, czasu, liczby egzemplarzy, w zakresie poniższych pól eksploatacji :

i) opracowanie w szczególności polegające na przeróbce, zmianie, wykorzystaniu części, przemontowaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami.”

Dlaczego wytłuściłem część tego podpunktu? Bo to nie są pola eksploatacji a autorskie prawa osobiste Twórcy, niezbywalne. Dokładnie taki sam zapis tego podpunktu jest we wzorcowej umowie, umieszczonej w tymże regulaminie, patrz umowa §3 Przeniesienie autorskich praw majątkowych pkt 1. Mamy zresztą w tej umowie więcej masła maślanego na ten temat, bo kolejny punkt 2 mówi o przeniesieniu na Zamawiającego wyłącznego prawa wykonywania zależnych praw autorskich, by w punkcie 6 raz jeszcze to ująć w innej formie, bezterminowej zgody Autora na dokonywanie opracowań, zmian, przeróbek i adaptacji. A do kompletu mamy jeszcze pkt 7 powielający sens pkt 2.

A tak na marginesie, ciekaw jestem, w tym kontekście konkursu, dalszych losów znaku Metra, który jest powiązany, zdaje się, prawami z całą identyfikacją tegoż metra i podjęty niegdyś pomysł zmiany tego znaku padł po przejrzeniu umowy z Twórcą znaku.

 


Chopeniada

12 czerwca 2017

Są już wyniki I etapu konkursu na identyfikację wizualną XVIII Konkursu Chopinowskiego. Prace nadesłało 364 grafików z 36 państw, zgłaszając ponad 700 prac. Jury w składzie: Mieczysław Wasilewski, Magdalena Heljasz, Artur Szklener i Maciej Janicki do II etapu zakwalifikowało prace 3 autorów:

Antoni Duluk

proj. Antoni Duluk
Natalia Adamiec

proj. Natalia Adamiec
Aleksander Walijewski

proj. Aleksander Walijewski

Do 30 czerwca 2017 uczestnicy II etapu są zobowiązani przedstawić Organizatorowi wszystkich elementów identyfikacji wizualnej wymienione w regulaminie.

Zwycięzcę konkursu poznamy 17 lipca 2017 r.

PS Mój pomysł pozostał w szkicach, może i dobrze (sądząc po wynikach), że nie dokończyłem i nie wziąłem udziału w konkursie.

Chopin by ALW

Ciekaw jestem tych opracowań całości identyfikacji, na bazie przedstawionych w I etapie plakatów.


jak zamieszać, to po całości

6 kwietnia 2017

O niezachowywaniu hierarchii znaków miejskich i mieszaniu ich funkcji można pisać non stop, bo i co raz pojawiają się takie kwiatki. Tym razem, zanim pokażę najświeższy przykład, zacytuję fragment mojego tekstu z książki „Wizerunek miasta – co, jak, dlaczego”*:

__________

Mieszanie i zastępowanie znaków.To jeden z najpoważniejszych błędów popełnianych przez samorządy. Brak przemyślanego rozdzielenia funkcji herbu miasta i logo promocyjnego skutkuje chęcią zastępowania herbu nowym znakiem, na każdym polu i w każdej sytuacji, niezależnie czy takie zastępowanie ma uzasadnienie, czy nie. Efektem tego jest deprecjacja znaku ważniejszego (herb) i jego zanikanie w przestrzeni publicznej miasta.

Fascynacja nową zabawką jest na tyle duża, by przesłonić nie tylko role, jakie znaki powinny pełnić, ale i odcinanie się od własnego dziedzictwa kulturowego i historycznego, w imię dziwnie pojmowanej nowoczesności nowego znaku. Przykład Krakowa pokazuje zastępowanie herbu miasta znakiem promocyjnym nawet w wypadku patronatu prezydenta miasta (przykład ze strony www.krakdent.krakow.pl), to samo zresztą dotyczy marszałka województwa małopolskiego.

przykład patronatu

Tu inny przykład Krakowa, wskazujący na permanentność takiego zamieniania herbu na logo.

przykład patronatu

Gorzej, że czasem stawiane bywa ten nowy znak promocyjny ponad herbem miasta. I tu przykład warszawski, gdzie owo odwrócenie roli znaków usankcjonowano, przy okazji wprowadzając dziwaczne określenie „identyfikator herbowy”, na zestawienie herbu z typografią. Na stronie Urzędu Miasta (www.um.warszawa.pl) czytamy:

„Identyfikator herbowy jest najmniejszą samodzielną, kompletną i zwartą formą przekazu opartą na herbie Warszawy. W działaniach promocyjnych jest jedyną dopuszczalną formą użycia tarczy herbowej. Może być używany do sygnowania materiałów informacyjnych i promocyjnych projektów prowadzonych przez inne podmioty niż jednostki i instytucje miasta.

Warszawa herb miasta z nazwą

UWAGA! Przy projektowaniu należy pamiętać, że znak promocyjny jest nadrzędny! Użycie innego znaku niż znak promocyjny – także identyfikatora herbowego – wymaga akceptacji dyrektora Biura Marketingu Miasta.”

Drugim biegunem tego zjawiska, na szczęście nieco rzadszym, jest dublowanie znaków miejskich, stawianie herbu i logo obok siebie, na równorzędnych prawach. Najlepszym przykładem takiego dublowania jest wersja rozszerzona owego „identyfikatora herbowego” m.st. Warszawy:

„W materiałach informacyjnych i promocyjnych dla projektów dofinansowywanych z Unii Europejskiej należy stosować znak będący połączeniem identyfikatora herbowego ze znakiem promocyjnym.

Warszawa herb z nazwą i znakiem promocyjnym

Czemu akurat dla projektów unijnych znak przybiera taką dziwaczną formę? Czy znak promocyjny miasta może coś współfinansować?

Najczęściej jednak dublowanie znaków miejskich spotkać można na tzw. paskach sponsorskich, np. na plakatach, gdzie pojawiają się jednocześnie herb i logo promocyjne miasta, tak, jak gdyby były to dwa różne podmioty patronujące / sponsorujące, a nie jeden i ten sam.

Wniosek: Funkcje znaków miejskich muszą być nie tylko rozdzielone, ale i precyzyjnie określone obszary ich występowania, a także konsekwentne ich stosowanie, w zgodzie z tym podziałem funkcji.
__________

* Książka „Wizerunek miasta – co, jak, dlaczego” jest dostępna w wersji drukowanej i jako ebook na stronie wydawcy e-bookowo.pl

A teraz przejdźmy do najnowszego przykładu, tego mieszania funkcji znaków miejskich, i to w formie najgorszej. Bo mało, że dwa grzyby w barszcz, to jeszcze logo ważniejsze od herbu.

Miasto Kremnica na Słowacji zaprezentowało nowe logo i identyfikację wizualną. Wybraną z konkursu i chyba rzeczywiście najlepszą, sądząc po prezentacji konkurencji.

Kremnica logo i herb Kremnica wersje znaku

Nawet mi się podoba sam sygnet. Ale niestety gorzej, że dziwaczna moda dublowania znaków zawitała do słowackiego projektowania i na dodatek w formie zupełnie karykaturalnej, czyli odwrócenia ważności znaków. Tak na zasadzie „takie pikne nam wyszło, że musi być wszędzie, koniecznie na pierwszym miejscu”. Efektem jest deprecjonowanie roli znaku ważniejszego, czyli herbu. Duży błąd, niestety coraz częściej popełniany i przez projektantów (co dziwi) i przez decydentów (co nie dziwi), a czasem wręcz przez tych ostatnich wymuszany.

A tak zupełnie przy okazji, słowo o logotypie w tym znaku. Mało że ciasno zestawiony z sygnetem, to i światło początkowe oraz końcowe przy nazwie miasta jakoś metrycznie ustawione i automatycznie z przodu robi się ciasno aż za bardzo.

Kremnica światła

W nagłówku strony www miasta ciasnota, jak w środkach komunikacji w godzinie szczytu, a miejsca sporo.

Kremnica nagłówek strony www miasta

Detal, ale ewidentnie do poprawienia. Plusem, co trzeba przyznać,  jest jednak przemyślana w pełni koncepcja identyfikacji wizualnej miasta. Autorem całości jest Juraj Chmura.

Kremnica elementy identyfikacji

No i jeszcze, na koniec,  taki kwiatek terminologiczny wyłapałem:

Logotyp pozostáva z dvoch častí – loga a názvu mesta. Logo a názov môže byť použitý horizontálne  alebo vertikálne. [Logotyp składa się z dwóch części – logo i nazwą miasta. Logo i nazwy mogą być stosowane w poziomie lub w pionie.] ” za www.font.cz

Czyli logo to logotyp, sygnet to logo, a logotyp to nazwa…. Jak zamieszać, to po całości.

Źródło: www.font.cz, www.kremnica.sk


kwintesencja logozy

9 marca 2017

Kwintesencję podejścia do promocji miast, miasteczek, wsi i gmin można pokazać na dwu przykładach, polskim i czeskim. W obu wypadkach mamy podejście fundowania sobie kwiatka do kożucha. Im mniejsza miejscowość, tym bardziej bez pomysłu na siebie, poza oczywiście pomysłem na konkurs, na logosa własnego.

Zacznijmy od Czech.

Miasto Jaroměř / Czechy

Nie tylko u nas podejście miast do własnych znaków promocyjnych bywa mocno dyskusyjne. Również w Czechach daje ono o sobie znać i, w efekcie, pojawiają się konkursy dla wszystkich, za niewielkie pieniądze.

Miasto Jaroměř ogłosiło konkurs na logo, z nagrodą 5 tys. koron czeskich (po aktualnym kursie 798 zł). Konkurs był dwuetapowy, w pierwszym etapie wybierali znak internauci, w drugim rajcowie miasta. Projekty mógł nadesłać każdy. W głosowaniu internetowym wygrał projekt z dwoma strzałkami. Rajcowie miejscy wybrali zaś projekt z koroną zamiast litery M.

miasto Jaroměř, 2 logo

W sumie miasto postanowiło wykorzystać do promocji… obydwa znaki (!?). Widać żal było nie skorzystać za te same pieniądze.

Starosta jaromirski Jiří Klepsa chwali się ową taniością, de facto deprecjonując w ogóle potrzebę takiego znaku dla miasta.

„Inne miasta zaptojektowały logo za znacznie więcej pieniędzy, ale myślę, że nie jest to potrzebne. Logo nie jest niezwykle ważną kwestią w życiu miasta. Ale uważam za pozytywne, że jednoczy wizualnie ” Tłumaczenie własne z czeskiego, więcej na hradec.idnes.cz/

A teraz polska Kcynia.

Konkurs nieco podobny do czeskiego, finansowo i stapowo. W pierwszym etapie wybrano 10 projektów, na które można głosować, to na dziś.

Kcynia konkurs na logo

W następnym etapie komisja dokona wyboru, uwzględniając wyniki sondy. Albo i nie.  Mniejsza z tym, bo bardziej interesujące jest wyciąganie już niezasadnych wniosków z owego konkursu, przez panią Annę Duda-Nowicką, pracownika UM Kcynia i koordynatora konkursu , która, nota bene, cytuje samą siebie w (przygotowanym przez nią) materiale o logo Kcyni. Ale ad rem, a pisze/cytuje ona tak:

Warto w tym miejscu dodać, że ogłaszając konkurs osiągnięto dodatkowy cel, a mianowicie promocję gminy Kcynia. Zainteresowanie konkursem było spore, a prace napłynęły z niemal całej Polski. O ten pozytywny rozgłos nam chodziło. Potencjalny uczestnik musiał wcześniej zaznajomić się z historią, walorami i charakterystycznymi elementami naszej gminy, co w zdecydowanej większości zgłoszonych projektów zostało zobrazowane  – podkreśla Anna Duda-Nowicka.” Więcej na kcynia.info

No i tu mam, nie tylko ja, duże wątpliwości, względem tego pozytywnego rozgłosu i promocji miasta. Maciej Tesławski, współautor książki „Wizerunek miasta. Co, jak, dlaczego”, jak by nie patrzeć wysokiej klasy spec od marketingu, zapytany przeze mnie, o taką promocję miasta, odpowiedział krótko „przecież to nie ten target”. No jasne, że nie. Pomińmy taki drobiazg, że ten akurat target to raptem 40 osób (tylu nadesłało projekty), na dodatek nie opiniotwórczy, nawet lokalnie. Jest i drugi hurrra optymistyczny wniosek w powyższym cytacie, i, moim zdaniem, równie nieuprawniony. Chodzi o to zaznajomienie się „z historią, walorami i charakterystycznymi elementami naszej gminy, co w zdecydowanej większości zgłoszonych projektów zostało zobrazowane„. Na moje oko, po obejrzeniu wybranych 10 projektów, akurat wychodzi coś przeciwnego, co najwyżej naoglądali się obrazków z netu. Pisze autorka „O ten pozytywny rozgłos nam chodziło.” i chyba ma na myśli rozgłos w ramach miasta Kcynia, a i tego pewien nie jestem. Zrobienie bowiem konkursu na logo to ani pozytywny rozgłos, ani promocja miasta. Owszem mogło by się tak stać, patrz przykład  Amsterdamu, ale nie na zasadzie zabawy p.t. „wymyślcie jakieś logo” i nie za takie pieniądze. Na dodatek ważne jest, a nawet ważniejsze, to jak się znak obudowało  identyfikacją wizualną, jak się ją wprowadza i stosuje, a to, niestety, wymaga, oprócz pieniędzy, konsekwencji i czasu.

Pewien znajomy grafik mawia przy takich okazjach „jaka nagroda taka jakość”, ja dodam i rozgłos. Ale zawsze mogą implementować na polski rynek casus miasta Jaroměř. Przynajmniej w tym będą wyróżnialni w Polsce.

Źródła:  hradec.idnes.cz/, www.font.cz , kcynia.info


dwa miejskie znaki

18 stycznia 2017

Dwa nowe miejskie znaki, z Polski i Czech. Świętochłowice i Jesenice.

ŚWIĘTOCHŁOWICE / POLSKA

Świętochłowice nowe logo

„Logo z okazji 70-lecia nadania praw miejskich, będące oficjalną identyfikacją graficzną Świętochłowic w 2017 roku. Autorką projektu jest Małgorzata Sławińska.” za www. swiony.pl

Dodam logo z konkursu. Czemu motylek? Raczej nie chodzi zapewne o lekkość, zwiewność i tymczasowość miasta, a, podejrzewam , chodzi o pięć dzielnic miasta.

Świętochłowice mapka

Zobaczyć w granicach administracyjnych miasta motyla może tylko dusza artystyczna.

JESENICE / CZECHY

nowe logo miasta Jesenice /Czechy

Autor: Zuzana Hegedüšová, studio Lokša

Nowe logo zbudowane łącząc krój jednoelementowy (Jeseni) z pisanką (ce). I to ta końcówka nazwy, de facto, będzie służyła jako sygnet. Przyznam, że dziwne jest też, jak na tak zbudowany znak, dążenie do operowania, po pewnym czasie, tylko samym graficznym elementem CE. Mówiąc szczerze, jakoś mi się ten koncept, z wyróżnieniem akurat końcówki nazwy miasta, nie wydaje najszczęśliwszy i uzasadniony. Choć jest oryginalny.

wersje kolorystyczne logo miasta Jesenice /Czechy

Radość, miłość, natura i woda. Skąd my to znamy.  Znak może występować w 4 wersjach kolorystycznych, nie przypisano ich jednak żadnym konkretnym zakresom stosowania. Będzie zatem stosowany po uważaniu, na wyczucie stosującego. Z informacji na portalu www.denik.cz wynika, że nowe logo ma zastąpić herb miasta, dla którego pozostaną tylko sytuacje wyjątkowo. uroczyste.

Więcej: www.font.cz, www.denik.cz


logo na 730 lecie

16 stycznia 2017

Ząbkowice Śląskie potrzebują logo z okazji 730 lecia miasta. Ogłoszono 20 grudnia 2016 konkurs. Termin do 20 stycznia 2017. Nagroda 1500 brutto. Można wysłać tylko 1 projekt.

Ząbkowice Śląskie

Zajrzałem do regulaminu. Dość ciekawy. Poczytajmy, zapis oryginalny:

„III Wymagania projektowe
1. W projekcie logo mają znaleźć się: wersja logo wraz z logotypem, sygnetem i hasłem „730 lat Ząbkowic Śląskich”, wersja podstawowa, kolorowa i czarno-biała.
2. Projekt graficzny logo w wersji kolorowej i czarno-białej, należy przedstawić w wersji drukowanej na kartce A4 w następujących wymiarach: 15×15, 7×7, 2×2 cm oraz najmniejsze dopuszczalne pomniejszenie.
3. Należy dołączyć wersję elektroniczną projektu graficznego logo w wersji kolorowej i czarno-białej na nośniku elektronicznym, płycie CD, w formacie pdf, plików jpg, rozdzielczość m.in. 300 dpi oraz w formacie wektorowym wraz z podaniem parametrów graficznych niezbędnych do właściwego użytkowania.

Czyli de facto należy przesłać kompletny projekt, z plikami otwartymi. Ciekawe po co, skoro wystarczyły by na tym etapie pliki pdf i jpg. No i jeszcze pkt 6:

„6. Autor pracy konkursowej nie może umieszczać żadnego znaku identyfikującego pracę z autorem ani w żaden inny sposób niż określony w pkt od 1-3. Kod 6 cyfrowy również nie powinien budzić żadnych skojarzeń z autorem.”

W tym kontekście obawiał bym się wysyłać pliki otwarte. Tym bardziej, że jak w każdym konkursie, tak i tu, jest zapis umożliwiający nie rozstrzygnięcie. Ale za to z kolejnego zapisu wynika, pośrednio, że może zwrócą projekty. Może.

„V Termin składania prac
7. Wybrana praca konkursowa nie zostanie zwrócona Uczestnikowi Konkursu”

Teraz przechodzimy do większej zagwozdki. Bo, załóżmy, że zgodnie z regulaminem wysłaliśmy wszystkie pliki „z podaniem parametrów graficznych niezbędnych do właściwego użytkowania”. Załóżmy, że wygraliśmy i:

„VIII Nagrody
1. Laureatowi przyznana zostanie nagroda pieniężna w wysokości 1 500 zł brutto (słownie: jeden tysięcy pięćset złotych)
2.Laureat otrzyma nagrodę przelewem na konto na podstawie podpisanej z organizatorem umowy o przeniesienie majątkowych praw autorskich na wszystkie pola eksploatacji do zwycięskiego projektu graficznego logo oraz przekazaniu projektu graficznego logo w formacie wektorowym z podaniem parametrów graficznych niezbędnych do właściwego użytkowania w terminie 30 dni od dnia doręczenia prawidłowo wystawionego rachunku do siedziby Zamawiającego.”

Teraz pytanie – po co Organizatorowi/Zamawiającemu kolejny raz przesyłać komplet plików, skoro już je mają? Aż miesiąc na wypłatę nagrody w konkursie? Może muszą uzbierać.


RE:PL 2016

5 stycznia 2017

Polski Rebranding Roku 2016

4. stycznia rozpoczął się II etap Plebiscytu RE:PL – Polski Rebranding Roku 2016, który wyłoni najlepszą polską przemianę ubiegłego roku. Do 24. stycznia każda polska marka, która przeszła rebranding może zgłosić swoją kandydaturę, spośród których 10 najlepszych weźmie udział w głosowaniu finałowym. Zgłoszeń mogą także dokonywać autorzy rebrandingu.

Plebiscyt odbywa się już po raz czwarty i ma na celu promocję dobrych polskich zmian wizerunkowo-wizualnych. W ostatnich latach w plebiscycie  RE:PL – Polski Rebranding Roku wyróżniane były takie marki jak X-Kom, Politechnika Gdańska, czy Energa Czarni Słupsk. Nagrody przyznawane są równocześnie także autorom przeprojektowań.

Drugi etap Plebiscytu organizowanego przez Branding Monitor, to czas na nadsyłanie zgłoszeń. Po jego zakończeniu Jury, składające się ze znanych specjalistów w branży, wybierze 10 kandydatów, którzy wezmą udział w etapie finałowym – głosowaniu czytelników. Ponadto Jury, jak i organizator przyznają własne, niezależne nagrody wyróżnienia.

Więcej szczegółów oraz możliwość zgłaszania rebrandingów znajduje się na oficjalnej stronie RE:PL 2016.


Redy kwiatek do kożucha

28 grudnia 2016

Ten przysłowiowy kwiatek do kożucha, to niestety nasza wizerunkowa codzienność miast. Nie przemyślane konkursy na hasło, brak rozeznania po co nam kolejny znaczek i co właściwie z nim będziemy robić dalej, potem dumne upychanie gdzie się da, bo nowe i ładne, no i nasze. Do tego w chaotycznej przestrzeni sąsiedztwa. Już choćby te wywołane elementy mają wpływ na wizerunek miasta, jego estetykę. W światku mody funkcjonuje na to wdzięczne określenie „fashion from Raszyn”. Taka ubraniowa zbitka rzeczy niepasujących, ani do siebie, ani do postaci w nie ubranej, czyli kociokwik. W najnowszej książce „Wizerunek miasta – co, jak, dlaczego”, której jestem jednym z 12 współautorów, punktujemy te wszystkie mielizny i podpowiadamy sposoby ominięcia. Ale, przyznam, nie spodziewałem się znaleźć obrazka aż tak wymownego, tak doskonale pokazującego kilka problemów naraz i to zawartych właśnie w jednym obrazku.

Zacznijmy od początku. Miasto Reda ogłosiło w październiku konkurs, na logo miasta. Za 5 tysięcy złotych. Konkurs prościutki, bo nie przemyślany, bez strategii a nawet briefu. Po prostu na hasło „potrzebujemy logosa na cito, bo stary nam się znudził”:

„Z przyjemnością informuję o ogłoszeniu Konkursu na opracowanie projektu logo Miasta Redy.
Konkurs ma na celu wybranie oryginalnego projektu logo, który stanie się oficjalną identyfikacją graficzną miasta. Logo powinno budzić pozytywne skojarzenia oraz podkreślać charakter i specyfikę naszego miasta. Może też nawiązywać do 50 rocznicy nadania Redzie praw miejskich. Będzie wykorzystywane do celów popularyzatorskich i działań reklamowych oraz promocyjnych.” za miasto.reda.pl

Jak by kto pytał, to już całość założeń projektowych. Konkurs, jak to zwykle w takim wypadku, skierowany do wszystkich „w tym między innymi do grafików, projektantów, artystów plastyków”. I tu świetnie ilustruje to tezy stawiane w „Wizerunku miasta – co, jak dlaczego”, gdzie Jan Jacek Tyliszczak pisze o potrzebie budowania wizerunku miasta w oparciu o realną wiedzę, badania i opracowane cele, ale także metodach panowania nad nim. Pisze też o tym Anna Adamus-Matuszyńska, Piotr Dzik i Maciej Tesławski z tematem osobowości miasta. A wspiera ich, opisem własnych doświadczeń w budowaniu wizualności miasta, Marcelina Mikułowska. O konkursach, takich, jak tu opisany, wspominam sam, w rozdziale „Trzy błędy”.

Ale wróćmy do konkursu. Był, jury wybrało i jest, słoneczko i morze.

Reda nowe logo

Znak technicznie ok, ale symbolika  świadczy o braku pomysłu miasta na siebie, a hasło wskazuje dobitnie perspektywę letnią jedynie. Wbrew pozorom, nie zamierzam się jednak zajmować tym logo. Bardziej zainteresowała mnie jego prezentacja, na stronie internetowej miasta, i tu przechodzimy do wspominanego na początku jednego obrazka (zrzut ekranu z dnia 9.12.2016)..

Reda strona www

Pokusiłem się o uaktualnienie tego zniechęcającego nagłówka, dodając nowe logo.

 

No i pięknie będzie, cud, miód, pomada. Przywołany przeze mnie termin kociokwik, a i hasło „fashion from Raszyn”, w całej krasie. Mamy tu przykład, opisywany przeze mnie w książce „Wizerunek miasta – co jak, dlaczego”, nieszanowania urzędowych symboli miasta (herbu). Nie panowanie nad hierarchią znaków i rozdzieleniem ich funkcji.  Przykład złego wyglądu nagłówka strony internetowej i typografii, o których we wspomnianej książce piszą J.J. Tyliszczak i M. Machalski. Na temat herbu miasta miał by pewnie też coś do dodania Robert Fidura, także współautor książki.

A skoro wspomniałem herb, ten również był konkursowym dziełem z roku 1995 r., też na hasło i otwarty dla wszystkich, no i bez heraldyka w jury. A o tym co w duszy grało tamtym uczestnikom można poczytać na stronie urzędu miasta Redy. I tak w jednym obrazku strony internetowej zogniskowały się błędy wizerunkowe o jakich piszemy w książce.


przetarg na członka

27 listopada 2016

Pisząc na blogu tyle razy o konkursidłach sądziłem, że już nic nowego nie da się w tym temacie wymyślić, na tyle cudacznego by zaskoczyć. Myliłem się. I to bardzo się myliłem. Takiego numeru kabareciarz by nie wymyślił. Po prostu top level konkursideł. Tak konkursideł, bo zapowiada się kolejne. Bardzo nieciekawie zapowiada, wręcz żenująco, w wykonaniu urzędu państwowego. A rzecz tyczy, uwaga!, przetargowego postępowania na członków Jury (sądu konkursowego).

Kto to wymyślił?

logo GUS

Główny Urząd Statystyczny, który zamierza sobie zafundować logosa/logosy, w trzy etapowym konkursie, dla siebie i 16 oddziałów.
zapytanie_ofertowe-1-1

Jakie warunki trzeba przy tym spełnić?

zapytanie_ofertowe-1-2Tęga głowa to wymyśliła, a nawet bardzo tęga, jako że jedynym kryterium oceny ofert jest, tak, tak, cena. Napiszę jeszcze raz kryterium oceny kandydata to w 100% cena.
zapytanie ofertowe GUS
Na marginesie – GUS to urząd centralny i jako taki powinie się posługiwać godłem, zgodnie z Art. 2a „Ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych” .

Żeby dodać smaczku sprawie zacytuję jeden z 4 załączników, wszystkie takie same, tylko numer poszukiwanego członka się zmienia.

„W odpowiedzi na otrzymane zapytanie ofertowe oferuję wykonanie przedmiotu zamówienia publicznego dla Zadania 1, którego przedmiotem jest wyłonienie pierwszego członka Sądu Konkursowego, niebędącego pracownikiem Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) lub urzędów statystycznych, w konkursie na projekt logo GUS i logo urzędów statystycznych. Zgłaszam chęć uczestnictwa w pracach Sądu Konkursowego. Pracę tą oferuję się wykonać, z uwzględnieniem ewentualnych kosztów dojazdów i noclegów w Warszawie, za kwotę”

Tu stosowna tabelka do wypełnienia, a dalej:

„Oświadczam, że zapoznałem się z opisem przedmiotu zamówienia publicznego i zobowiązuję się wykonać zamówienie na wyżej wskazanych warunkach.
Oświadczam, że dysponuję potencjałem technicznym i osobami zdolnymi do wykonania zamówienia publicznego.
Oświadczam, że posiadam:
co najmniej 5-letnie doświadczenie w zakresie projektowania graficznego,
wykonywałem projekty graficzne dla instytucji publicznych lub firm (przynajmniej 3 udokumentowane projekty),
udokumentowane doświadczenie akademickie na wyższej uczelni o profilu artystycznym lub potwierdzenie współpracy z czasopismami zajmującymi się tematyką grafiki użytkowej.
Do oferty załączam:
CV osoby zdolnej do wykonania zamówienia,
informację o wykonanych 3 projektach graficznych dla instytucji publicznych lub firm,
potwierdzenie doświadczenia akademickiego na wyższej uczelni o profilu artystycznym lub potwierdzenie współpracy z czasopismami zajmującymi się tematyką grafiki użytkowej.
Oświadczam, że oferta jest ważna i niezmienna do dnia……………………………………”

Tak to, niestety, jest, jak urzędnicy biorą się za sprawy o których nie mają pojęcia. Gorzej, że pomocy także nie chcą. A najśmieszniejsze pewnie przed nami, bo już szukają członka, ale regulaminu konkursidła jeszcze nie ma. I tak to się marnuje czas i publiczne pieniądze. Pomijam tu kwestię deprecjacji (ceną) tychże poszukiwanych członków-ekspertów. Żenada.

No to do następnego logosowego konkursidła.

PS jak by ktoś miał ochotę złożyć gratulacje, organizatorowi przetargu Jury, może śmiało pisać na maile: M.Kowalczyk2@stat.gov.plM.Stradomski@stat.gov.pl.


cwany LECH

2 listopada 2016

Dawno nic nie pisałem o konkursidłach, ale tym razem dostałem tak zwany cynk w temacie i piszę. Najlepsze na końcu.

A rzecz dotyczy konkursu „Tekstyliada 2016” (druga edycja) organizowanego przez firmę PPUH „LECH” Lech Świątek. Organizator chwali się tak:

„Kilkaset zgłoszeń, jeszcze więcej projektów. Tak było za pierwszym razem.”

„Tym razem wvTEKSTYLIADZIE mogą wziąć udział nie tylko młodzi twórcy, ale także i bardziej doświadczeni designerzy.”

Tekstyliada 2016

Co trzeba zrobić? Zaprojektować wzór tkaniny meblowej. Są oczywiście nagrody: 5000, 3000 i 2000 zł.

Ale zanim szybciutko zabierzecie się do roboty i wysyłania projektów na konkurs radzę zapoznać się z Regulaminem, bo tam przygotowano Wam pasztet pierwsza klasa. No to zacytujmy stosowny punkt, wytłuszczenia moje.

„5. PRAWA AUTORSKIE:
5.1. Z chwilą doręczenia projektu do Organizatora Konkursu, Uczestnik Konkursu przekazuje autorskie prawa majątkowe do konkursowego projektu   Organizatorowi Konkursu na wszystkich polach eksploatacji znanych w chwili przesłania projektu, w szczególności:
1) w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu – wytwarzanie określoną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową;
2) w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których utwór utrwalono – wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem oryginału albo egzemplarzy;
3) w zakresie rozpowszechniania utworu w sposób inny niż określony w pkt 2 – publiczne wykonanie, wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie, a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.
5.2. Złożenie projektu jest równoznaczne z oświadczeniem przez Uczestnika Konkursu, że jest samodzielnym twórcą projektu; projekty są rezultatem jego własnej, oryginalnej twórczości; projekty są wykonane z największą starannością, pod względem merytorycznym na poziomie umożliwiającym ich wykorzystanie  zgodnie z założeniami konkursu; projekty nie były do tej pory publikowane oraz Uczestnik Konkursu nie udzielił jakiejkolwiek osobie trzeciej licencji na korzystanie z projektu, ani nie przeniósł na jakąkolwiek osobę trzecią autorskich praw majątkowych do niego; przysługuje mu pełnia autorskich praw majątkowych dla projektu; zezwala Organizatorowi Konkursu na wykonywanie autorskich praw zależnych od utworu w granicach przenoszonych praw; zrzeka się pośrednictwa organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.link: http://www.lech-tkaniny.pl/wp-content/uploads/2016/10/Regulamin-konkursu_Tekstyliada_2016.pdf

Nie wiem jak prawnicy od prawa autorskiego, ale, moim zdaniem, ten zapis wskazuje bardziej na cwaność organizatora, w pozyskiwaniu darmowych niemal projektów, niż poprawność prawną. Prawo autorskie bowiem nic nie wspomina o takiej formie przejęcia autorskich praw majątkowych in gremio na podstawie regulaminu online, wymaga bezwzględnie indywidualnego przekazania autorskich praw majątkowych i to w formie pisemnej. Co nie zmienia faktu, że udział w takim konkursie i późniejsze, ewentualne, dochodzenie praw może być dla uczestnika kosztowne.

Jako puentę dodam cytat dość znamienny, ze strony Organizatora:

„Wyprzedzamy trendy.”

Oj wyprzedzają. Szczerze odradzam pakowanie się w ten pasztet.